Pokazywanie postów oznaczonych etykietą staropolskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą staropolskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 marca 2022

Konstytucja 3 Maja – demokratyczna czy republikańska?

Typy szlacheckie. Mal. J. P. Norblin.

Konstytucja 3 Maja – demokratyczna czy republikańska?

Konstytucja 3 Maja to piękna część naszego dziedzictwa i słusznie jesteśmy z niej dumni. Jednak często cała nasza wiedza na jej temat zbywa się w ogólnikach i tak naprawdę to nie bardzo wiemy co owa Ustawa realnie zawierała. Z tej potocznej niewiedzy bierze się min. opisywanie tej Konstytucji jako „zwycięstwa idei demokratycznej”. Jest to ogromny błąd. Konstytucja 3 Maja bez wątpienia nie była manifestem demokratyzmu ale REPUBLIKANIZMU ujętego w ramy monarchii konstytucyjnej. Dla twórców tej Ustawy … podobnie jak dla „Ojców” Konstytucji USA … demokracja była groźnym wynaturzeniem idei państwa obywatelskiego. Uważali oni, że nie można przyznawać prawa polityczne wszystkim za nic i aby z nich korzystać trzeba mieć odpowiednie „kwalifikacje”. Przede wszystkim wykształcenie dające podstawową wiedzę o funkcjonowaniu państwa i mechanizmach rządzących polityką. Poza tym ekonomiczną oraz polityczną niezależność od oligarchów (magnaterii). To właśnie republikanizm był przez wieki ideowym fundamentem i duchem polskiej kultury politycznej. Nasi reformatorzy doskonale wiedzieli, że ustrój Rzeczypospolitej zdegenerował się przez to, że magnaci wykorzystali dla swoich egoistycznych celów najbiedniejszą, upadłą ekonomicznie i kulturowo część szlachty. Aby to przerwać Konstytucja 3 Maja odebrała szlacheckiej „gołocie” (pozbawionym własności nieposesjonatom) prawa polityczne. Niestety właśnie ten ruch bodaj najmocniej sprowokował powstanie i akcję Targowicy. Tworzący ją magnaci zorientowali się, że oto właśnie stracili swój dotychczasowy elektorat a co za tym idzie również realne możliwości walki politycznej. Mając przeciwko sobie Kościół, część magnatów, zdecydowaną większość szlachty i niższe stany, za swoją jedyną szansę uznali obcą interwencję. Wszyscy wiemy jak to się skończyło …
Z drugiej strony trzeba oddać cześć owej szlacheckiej gołocie, która dla dobra wspólnego i ratowania Ojczyzny sama zrezygnowała ze swoich praw politycznych. Dobitnie pokazuje to analiza sejmikowych głosowań nad przyjęciem Konstytucji. Masy owych biednych „szaraczków” świadomie głosowały za nowym ustrojem, który realnie oznaczał obniżenie ich rangi społecznej. Na dnie upadku obudziła się w nich pamięć o rycerskich przodkach i rozpaliło się poczucie, że Rzeczpospolita jest ważniejsza niż ich zagonowe sprawy. Warto też pamiętać, że w ogóle cała szlachta samorzutnie oddała wówczas część swoich przywilejów dla odbudowania upadającej Ojczyzny. Taka postawa była europejskim ewenementem. Wystarczy porównać to sobie np. z zachowaniem francuskiej szlachty, która do końca broniła swoich praw konsekwentnie odrzucając wszelkie programy reform … co skończyło się krwawym szaleństwem Rewolucji. Polscy reformatorzy od razu poszli zupełnie inną drogą. Chwała im za to, bo dzięki temu polska Konstytucja jest dzisiaj pomnikiem ponadstanowej zgodny i wspólnej odpowiedzialności za państwo.
 

środa, 24 czerwca 2020

Polska tolerancja wobec Żydów

Żydzi podolscy (XVIII wiek). Rys. J. Kossak 
("Tygodnik Ilustrowany" 1864).

Izaak ben Abraham z Trok o polskiej tolerancji wobec Żydów.

„Jakoż na własne słyszeliśmy uszy, jak opowiadano i własnymi widzieliśmy oczami w dziełach autorów chrześcijańskich, iż w Anglii dopuszczano się w tych czasach wielkich okrucieństw; karzą srogą śmiercią wszystkich księży wiary papieskiej, wszystkich wyznawców i zwolenników tejże religii, a nawzajem tak samo postępują w Hiszpanii i we Francji, gdzie wyznawców nauki Marcina Lutra, tak okrutną śmiercią mordują, że każdemu, który o tym słyszy, włosy na głowie powstają. Lecz zdaje się, że to wszystko jest karą za ich grzechy, w wspomnianych bowiem trzech państwach, przelewano wiele krwi Izraelitów, bez najmniejszej przyczyny i prześladowano niewinnych do tego stopnia, że ich wygnano z krajów, gdzie się urodzili i przemieszkiwali tak, że ani jeden Izraelita tam nie pozostał.
Podobne postępowanie nigdy nie miało miejsca w Polsce, gdzie obecnie się znajdujemy. I owszem, tutaj pociągają do odpowiedzialności i surowo karzą tych, którzy im źle czynią lub szkodzą; tu nawet wspierają Żydów przychylnymi przywilejami, aby mogli mieszkać szczęśliwie i spokojnie. Królowie ziem tutejszych i ich dygnitarze (oby Bóg powiększył ich szczęście!) są miłośnikami wspaniałomyślności i prawości – toteż nie wyrządzają żadnego bezprawia lub krzywdy Żydom w ich krajach mieszkającym i dlatego też Bóg użyczył ziemi tej wielkiej potęgi i spokoju, tak dalece, że różniący się wiarą nie tchną ku sobie nienawiścią i nie wytępiają jedni drugich”.
Izaak ben Abraham z Trok (1533–1594) – pisarz polsko-karaimski, teolog judaistyczny, hebraista, lekarz i sofer (sekretarz) gminy karaimskiej w Trokach.

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Piękne bóstwa Lechistanu ...

 Fazyl Enderuni 
Piękne bóstwa Lechistanu ....

Nie tylko poeci Zachodu sławili przez wieki piękno i inteligencję kobiet Rzeczypospolitej. Wiele świadectw takich fascynacji zapisano również w kulturze Orientu. Fazyl Enderuni (Pałacowy) był tureckim poetą z 2 połowy XVIII wieku. Wśród innych dzieł napisał min. „Księgę Kobiet” – zakazaną w Imperium Osmańskim o opisującą kobiety znanego świata. Nad wszystkie wynosił on niewiasty z Lechistanu. Pisał o nich takie słowa: „Spojrzenie Wasze roznieca nawet w sercu pustelnika płomień żądzy, a sploty Waszych włosów stają się dla przepaską w zamian pustelniczego pasa. Niewiasty bowiem Lechistanu są to istoty całkiem wyłączne. Lica ich piękne jak róża. Kibić ich wyniosła jak cyprys. Kiedy idą postawa ich pełna wdzięku. Kiedy mówią, usta ich pełne słodyczy. Każda z nich w sztuce kochania jest mistrzynią, duszę oddaje przyjacielowi, którego pozyskała dla siebie”. Z kolei w „Księdze Pięknych” Fazil pisał o „Laszkach”: Piękne bóstwa Lechistanu są klęską świata, nieszczęściem czasu, kiedy strzały oczu zdolne są przeszywać wnętrzności, miecz w jego ręką jest rzeczą błahą, na nic nieprzydatną. Serca ich kamienne zmiękczą się dla ludzi, a zatem nie miej urazy do takiej piękności, która porywa serca”.
Co ciekawe Fazyl był homoseksualistą ..... 

piątek, 19 czerwca 2020

Książę odpowiada zdrajcy


Księcia Józefa Poniatowskiego odpowiedź Rzewuskiemu


"Odebrałem pismo WPana Mości Panie Rzewuski, nad którym długo myślałem, co ono ma znaczyć i czyli mam na nie odpowiedzieć? Lecz człowiek poczciwy nie ukrywa swych myśli – wzgarda dla podłych jest jego prawidłem! Tak i ja dziś z WPanem postępuję. Jako żołnierz przysięgły, Honor kochający i powinności swojej zadość czyniący, nie znam innej władzy jak władzę, którą naród cały ustanowił, żadnego innego prawa jak rozkaz Króla i P. Komisyi Wojskowej, żadnego innego obowiązku jak żyć z ukochaną Ojczyzną lub za nią umierać. Jako obywatel nie mogę słuchać rady WPana, która pod pozorem wolności, upstrzona licznemi bajkami, wsparta jest obcą przemocą. Ci, którzy śmieli dla ich dumy i własnej miłości zaprzedać krew współziomków swoich, są ohydą narodu i zdrajcami Ojczyzny! To są moje sentymenta i wszystkich podkomendnych moich, zacząwszy od prostego żołnierza. Proszę więc WPana zaniechać odtąd niepotrzebnych pism, które nikogo omamić nie potrafią i być przekonanym: że Ojczyzna jest naszym Bogiem, że zbrojny obcy żołnierz na gruncie polskim znajdujący się, nie sprzymierzony, nie może nam przynosić przyjaźni i że takowego żołnierz Rzeczpospolitej szukać będzie aby albo zwyciężyć albo umrzeć ze sławą".

---------------------------------------------

Ten tekst bezwzględnie powinien być czytany w szkołach ... żeby dzieciaki wiedziały, jak Polak odpowiada zdrajcy ...

Słowa miłości ...

Portret królowej Marii Kazimiery z dziećmi (1684).
Mal. J. Sieminigowski - Eleuter.

Podobno staropolszczyzna "nie stworzyła języka miłości" .... ejże ... tylko ignorant może twierdzić coś takiego.

"Obłapiam i całuję milion razy" - Listy Jana III Sobieskiego do królowej Marysieńki.

Fragment z 17 sierpnia 1651 r.
"Gdybyś wiedzieć, moje serce, albo imaginować mogła, co się ze. mną dzieje, i jako myślę o tobie, i że jednej nie opuszczam minuty, musiałabyś się sto razy we mnie kochać bardziej: bo gdyby tak choć trzecią część czasu darować P. Bogu, nie było [by] świętszego nade mnie człowieka. Wierz temu tak, moja duszo, jako ewangelii i jako największej przysiędze, i żebym pewnie, po wczorajszym się usprawiedliwieniu Częstochową, nadaremno na świadectwo Bożego nie brał imienia, który mię niech skaże tego momentu, jeśli inaczej piszę i myślę. Niechże mi się tedy wzajemnie nagradza od ciebie, moja najśliczniejsza dobrodziejko! Cudowna rzecz to, moja panno, że mi się to ni o czym myśleć nie chce, jeno o tobie, i gdybyś ty tu była, moje serce, wszystkie by tu lepiej mogły pójść rzeczy, boby mi się na wieki obóz nie uprzykrzył, a ta włóczęga za największe byłaby u mnie delicje; ale bez ciebie, moja duszo, nie tylko zażyć czego, ale i żyć się przykrzy. Więcej o tym już i pisać z żalu nie mogę, bom jest najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie zażywając tego, co mi Bóg tak cudownym dał sposobem, a wiek, dni, godziny mijają, które najdroższymi u mnie nie są nagrodzone skarbami. Adieu, królewno serca mego. Całuję nóżeczki, rączeczki i muszeczkę milion razy, bez której kawaler bardzo nos zwiesił. Z muszką co się dzieje, wzajemnie oznajmić".

Polak jestem ....


Polak jestem, od przodków wolną wziąłem duszę, myślę, gadam i czuję, jak znam, nie jak muszę.

Generał Jakub Jasiński



Tężyzna fizyczna Polaków

Kmicicowa kompania.
Mal. J. Kossak. 

"Nikt nie może równać się z Polakami siłą i tężyzną".

Dzisiaj, kiedy nasza młodzież staje się coraz słabsza relacje cudzoziemców opisujących wyjątkową siłę i „moc ciała” naszych przodków brzmią jak bajka. Bez wątpienia opisywały jednak stan faktyczny.
Irlandzki lekarz i podróżnik Bernard O’Connor pisał w drugiej połowie XVII wieku, że „żaden naród europejski nie może równać się z Polakami pod względem długości życia, żywości umysłu i tężyzny fizycznej”. Przyczyn tego stanu O’Connor szukał przede wszystkim w surowym trybie życia i odrzuceniu „nienawistnej zniewieściałości”. Pisał o naszych przodkach, że „zadowalają się w równym stopniu tak biedną chatą chłopską, jak i pałacem, a wielu Polaków nawet podczas mrozów i śniegu sypia bez łóżek i innych wygód”. Podkreślał także znaczenie ćwiczeń fizycznych - „szczególnie lubią taniec, skakanie, skakanie z przeszkodami i inne ćwiczenia”. Uwadze irlandzkiego lekarza nie umknęła również dieta preferująca mięsiwa, drób i mocne alkohole. Co ciekawe O’Connor przyczyny doskonałego stanu fizycznego Polaków upatrywał również w politycznym ustroju Rzeczypospolitej (przynajmniej w odniesieniu do szlachty). Uważał bowiem, że „zdrowie i siły Polacy zawdzięczają temu, że żyją w wielkiej wolności i cieszą się swoimi przywilejami”.
Opinie O’Connora gremialnie potwierdzali również inni podróżnicy. Wiliam Bruce zachwycał się siłą i aktywności Polaków płci obojga. Nawet krytyczny wobec naszych przodków Werdum podkreślał, że są oni „silnej budowy, wysocy i grubawi”. Pisał też, że „rzadko znajdziesz w Polsce (kogoś) któremu z natury czegoś brakowałoby, lub który byłby kulawy”. Wspomniany wcześniej Kacper de Tende podziwiał sprawność fizyczną Polaków, „bo choć nie ma w Polsce specjalnych szkół, w których młodzież mogłaby uczyć się szermierki, jazdy konnej czy tańców, to jednak Polacy jeżdżą konno swobodnie, zachowują niewymuszoną postawę, uprawiają szermierkę i tańczą na swój sposób”.

O prawach Żydów w Polsce

Żyd wracający z bożnicy. 
Mal. J. P. Norblin.

O prawach Żydów w Polsce.


„Status, jakim cieszyli się Żydzi w Polsce był „unikalny w skali europejskiej” - Anthony Polonszky, dyrektor Instytutu Studiów Polsko-Żydowskich w Oxfordzie (Por. „Patrząc na wspólna przeszłość. Rozmowa z prof. Anthonym Polonszkym”, przeprowadzona przez Andrzeja Gorzałę”, „Więź” 1988, nr 7-8, s.226).

„Jeśliby Bóg nie dał nam tego kraju (tj. Polski) jako schronienia los Żydów byłby nie do zniesienia” - Mojżesz Isserless.(Cyt. za Bernard Weinryb: „The Jews of Poland. A Social Economic History of the Jewish Community in Poland from 1100 to 1800”, Philadelphia 1972, s.166)

„Ku Polsce jako pewnemu schronieniu zwracały się oczy Żydów prześladowanych w innych krajach (…) Polska, która w wieku szesnastym, dzięki unii z Litwą, stała się za panowania synów Kazimierza IV wielkim mocarstwem, była (…) schronieniem dla wszystkich banitów, prześladowanych i szczutych (…) Okoliczności złożyły się podówczas w ten sposób, że Żydzi polscy mogli poniekąd utworzyć własne państwo w państwie”. (Por. H. Graetz: „Historia Żydów”, Warszawa 1929,, t.VII,s. 156, t.VIII, ss. 315, 322.)

„W XVI i w XVII wieku naród żydowski został dowartościowany – nie był obciążony koniecznością zachowywania się jak gość w obcym domu, który musi dostosowywać się do życia gospodarza (…) Gdzież indziej jak nie w Polsce. Żydzi mogli przez tak wiele pokoleń swobodnie rozwijać, utrzymywać i kultywować swoje własne dziedzictwo”. (Por. B. L. Sherwin: „Duchowe dziedzictwo Żydów polskich”, Warszawa 1995, ss. 53, 54.).

Czysty jak Polak

Francuski szok higieniczny.

"Mimo, że w Polsce panuje wielkie zimno, kąpiele są tam bardzo popularne i nie ma lepszego domu, który by nie posiadał łazienki. Każde miasto posiada łaźnie publiczne. Damy i ich córki kąpią się co miesiąc. Zwyczaj ten pochodzi zapewne stąd, że wszystkie dzieci w Polsce kąpie się dwa razy dziennie od ich narodzenia do lat dwóch. Potem już mały Polak mył twarz i szyję co rano zaraz po przebudzeniu w zimnej wodzie. Nie przeszkadzał mu nawet trzaskający mróz".
(Kacper de Tende, francuski dworzanin królowej Ludwiki Marii).
Z francuskiej perspektywy polskie obyczaje musiały wydawać się bardzo dziwne. W XVII wiecznej Francji pojęcie higieny było w zasadzie nie znane, kąpano się znacznie rzadziej niż w Polsce (choć z drugiej strony dbano już o czystą bieliznę), a tylko częstemu używaniu perfum Francuzi zawdzięczali to, że nie odstraszali smrodem niemytych ciał. Nielichym wstrząsem musiały być dla imć Kacpra „miejsca ustronne” w polskich dworach i zamkach. Jak pisze dr. Dąbrowski „nic dziwnego, że polscy magnaci bywali zgorszeni widząc, że zwykłą sprawą na francuskich dworach jest załatwianie potrzeb na korytarzach, czy w kominku. Dotyczyło to obojga płci. Wędrujący dwór królewski, gdy smród stawał się nie do wytrzymania, po prostu przenosił się do kolejnego zamku. Uwzględniając powyższe trudno się dziwić, że de Tende zazdrościł Polakom zdrowej i świeżej cery, pisząc że dzięki myciu „Polacy nie znają liszajów na twarzy ani wysypki na głowie”.

Towarzyski charakter Polaków

Polonez. Mal. J. P. Norblin.


Towarzyski charakter Polaków według Friedricha Schulza.

Wogóle wszyscy są tutaj dla siebie grzeczni, ale bez przymusu i pedanterii, szczególniej w początku rozmowy i przy rozstaniu się z osobami; których albo się potrzebuje, lub domyśla się, że kiedykolwiek potrzebować może.
Osoby których się nie potrzebuje - doznają takiego przyjęcia i szacunku, jakiego się od nich wymaga – to jest na stopie zupełnej równości są traktowane. Parafiańskie zabiegi o zajęcie pierwszego miejsca, drażliwość na sprzeciwienie się, obawa o to, czy kto przemówić zechce lub nie, usuwanie się trwożliwe od nieznajomych, oczekiwanie pierwszego powitania, pilnowanie właściwych tytułów każdemu należnych, dziecinne spieszczanie głosu, powstrzymywanie się od dowcipu żeby kogoś nie obrazić – pokorne, uniżone obchodzenie się z kobietami, tysiące innych podobnych względów, które wielki świat niemiecki umęczają – w warszawskim społeczeństwie nie są znane. Tu się mówi i śmieje jak się nawykło, przekonanie swe wygłasza jawnie, sprzeciwia głośno gdy inaczej myśli, weseli z rzeczy zabawnych, dowcipuje ile chce, nie wstydzi się u stołu gospodarzyć, pić gdy się pragnie, okazywać zakochanym, zazdrośnym – słowem każdy jest taki, jakim go natura stworzyła i wszelki przymus wygnany.
Że ta swoboda czasem się przeradza w obyczaj; który z pojęciami przyzwoitości innych krajów się nie godzi – łatwo zgadnąć. Ale tu, gdy się posłyszy nieszczęśliwego gracza klnącego troszkę głośno i bijącego w stół pięścią i gdy spotyka się bardzo poważną figurę gwiażdzistą i orderową w stanie niezupełnej przytomności, na nieco drżących kołyszącą się nogach, gdy żarłok niepomierny syrwetę do ust przyłożywszy, od stołu stawszy do drzwi najbliższych się wynosi, gdy tancerka nieco za żywo rzuca się w objęcia swego towarzysza, który zbyt śmiało w jej wdzięki się wpatruje, lub para jakaś zbyt widocznie ręce ściska a głowy przytula; gdy dwaj rozgrzani politycy, patryjoci, trochę grubymi poczęstowawszy się słowy za szable pochwycą – choć gdzieindziej towarzystwo by to raziło, może nie bez słuszności – tu się na to ledwie spojrzy, lub niewiele zwraca uwagi z tego względu, iż każdy czuje, że będą równie żywym i urażliwym, może sam w podobnych okolicznościach wcale nie inaczej by sobie postąpił i równego by pobłażania wymagał.

(Polska w roku 1793 : według podróży Fryderyka Szulca).

Wolność i tolerancja w I Rzeczypospolitej

Erazm z Rotterdamu. 
Mal. Hans Holbein Młodszy.

Wolność i tolerancja – pochwała i potępienie.


Kilka cudzoziemskich cytatów o wolności i tolerancji w I Rzeczypospolitej.

„Składam powinszowania narodowi, który – chociaż kiedyś uważany był za barbarzyński – teraz tak pięknie rozwija się w dziedzinie nauki, prawa, obyczajów, religii, i we wszystkim, co przeciwne wszelkiemu nieokrzesaniu, że współzawodniczyć może z najbardziej kulturalnymi narodami świata”
Erazm z Rotterdamu w liście do Decjusza (1523 r.)

„W Polsce współżyją ludzie różnych wyznań w pokoju, a państwo nie ponosi żadnych strat z tego powodu, iż rządzone jest przez ludzi różnych religii, a główne urzędy rozdawane są bez różnicy”.
Hubert Languet (hugenocki pisarz)

„W Polsce wolności wszystkich religii są zagwarantowane”.
George Abbot biskup Canterbury

„Wielką, a nawet bardzo wielką, miałbyś tutaj (w Polsce) wolność życia wedle swych poglądów i zasad, jak również wolność pisania i wydawania. Nikt tu nie jest cenzorem. Miałbyś ludzi, którzy by cię miłowali i bronili i (co winno ci być szczególnie miłe), którzy podzielają z tobą wspólną sprawę”.
Bernardino markiz d’Oria w liście do Sebastiana Castelliona.

„Jest (Polska) pierwszem w Europie państwem, które przykład tolerancji dało. Meczety stały tam pomiędzy Kościołami chrześcijan i Żydów bożnicami. Rzeczpospolita nie miała wierniejszych poddanych nad Mahometanów, pod iey opieką osiadłych; Żydzi pilnowali dochodów w dobrach Szlachty, która się więcej fakcyami niżeli gospodarstwem trudniła. Polska z woli swojej ustawy podbijać nie mogła, powiększenie swoje i przyłączenie krajów sąsiedzkich, jedynie tylko tolerancyi winną była (…). Wszystkie nienawiści religijne zdawały się uśpione. Nigdzie fanatyzm swoiey nie zapałił pochodni. Nie było kłótni, nie było niechęci”
Claude Carloman de Rulhière (francuski historyk z XVIII wieku).

„Naród polski brał bardzo mały udział we wszystkich wojnach religijnych, nękających Europę w XVI i XVII wieku. Nie wyhodował on na swym łonie ani spisku prochowego, ani nocy św. Bartłomieja, ani mordu senatorów, ani królobójstwa; nie zbroił braci przeciw braciom; jest to kraj, gdzie spałono najmniej ludzi za to, że się pomylili w dogmacie”.
Denis Diderot (francuski encyklopedysta z XVIII wieku).

„ Służyła Polska w tej dobie za przytułek dla ofiar prześladowań i rugów, szczególnie niemieckich (…) Było to dla Żydów nader szczęśliwym zdarzeniem, że gdy nad ich głowami w Niemczech zawisły nowe klęski, znaleźli o ścianę kraj, który udzielił im gościny i opieki (…). Ku Polsce jako pewnemu schronieniu, zwracały się oczy Żydów prześladowanych w innych krajach (…). Polska, która w wieku szesnastym, dzięki unii z Litwą, stała się za panowania synów Kazimierza IV wielkim mocarstwem, była (…) schroniskiem dla wszystkich banitów, prześladowanych i szczutych”.
Heinrich Graetz (niemiecki historyk z XIX wieku)

„Tolerancja nie prowadzi do niepokojów w państwie, jak tego dowodzi przykład Polski”.
Dirck Volkertsz Coornhert (holenderski publicysta z XVI wieku)
---------------------------------------------
„W Polsce panuje diabelska wolność sumienia”
Theodor de Beze (Teodor Beza), przywódca francuskich kalwinów.

Kobieta w szlacheckiej Polsce

Stroje pana i matrony polskiej z XVI wieku. Podług rycin w dziełach 
Ferdynanda Bertelli i Jost Amona. Rys. J. Kossak.

"Miły i wdzięczny a tobie równy towarzysz"

Gdyby jedyną i rozstrzygającą cechą obyczajowej kultury było stanowisko kobiety, to szlacheckiej Polsce należałby się może z tego tytułu prym między narodami. Stanowisko żony i matki było w całym tego słowa znaczeniu dostojne; wpływ kobiety wielki, często nawet przemożny. Żona "klejnot drogi", żona "miły i wdzięczny a tobie równy towarzysz", żona "ozdoba mężowi", żona "głowy korona" - wszystkie te nazwy spotykane ustawicznie u naszych starych poetów i pisarzy, począwszy od Reja i Kochanowskiego , a skończywszy na najpózniejszych to nie były tylko czcze słowa, jak tyle innych w naszej nie zawsze szczerej literaturze, to była cała prawda; stwierdzają to wszystkie inne, najmniej podejrzane zródła obyczajowe przeszłości: akta sądowe, intercyzy, testamenty, listy poufne, nie mówiąc już o pamiętnikach. Jest to rys naprawdę charakterystyczny, że żonie nadawano zazwyczaj nazwę "przyjaciela". 
Nie tylko szlachta, ale i wielcy panowie, którzy łatwiej i wcześniej odbiegali od staropolskiego słownika i obyczaju, przyjacielem mianują żonę. Janusz Radziwiłł prosząc króla Władysława IV o pomoc do ręki panny Potockiej, zaklina go, aby nie odmówił, "bo tu nie u urząd, nie o wakancję idzie, ale o wiecznego przyjaciela". Jerzy Ossoliński starając się o Daniłłowiczównę , według słów własnych "szuka przyjaciela jako najdroższy skarb i największe po łasce Boga błogosławieństwo". Franciszek Sapieha, koniuszy wielki litewski, w testamencie swoim z roku 1683 żegna "najmilszego po Bogu przyjaciela, małżonkę Annę z Lubomirskich". Książę Albrecht Radziwiłł, zrzekając się mimo woli ręki wojewodzianki sandomierskiej na rzecz swego synowca; powiada że odstępuje mu "od Boga naznaczonego przyjaciela". Wojewodza miński Krzysztof Zawisza mówi w swoim pamiętniku, że "cokolwiek ma reputacji u świata i błogosławieństwo od Pana Boga, ma to z osobliwej łaski Opatrzności, że mu dał przyjaciela Teresę Tyszkiewiczównę". 
Pod tą nazwą przyjaciela kryje się wyraz emancypacji kobiety w najpiękniejszym znaczeniu tego słowa. Widząc w żonie przyjaciela, dawano jej niejako niezawisłość od znikomych warunków upodobania , od młodość i piękności; wymagano od niej nie tylko sentymentu, ale i męstwa, nie tylko serca, ale i rozumu i czynu.


("Życie polskie w dawnych wiekach", Władysław Łoziński)