Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna. Holocaust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna. Holocaust. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 czerwca 2020

Co nam Niemiec ukradł ...

Rabunek zbiorów warszawskiej Zachęty (jesień 1944 r.).

    Straty polskiej kultury w II Wojnie Światowej (niemieckie rabunki)

Powojenne szacunki utraconych przez Polskę dzieł sztuki i wywiezionych przez okupanta niemieckiego (obejmujące tylko zbiory udokumentowane), wskazują na ubytek ok. 2,8 tys. obrazów znanych europejskich szkół malarskich, 11 tys. obrazów autorstwa malarzy polskich, 1,4 tys. wartościowych rzeźb, 15 mln książek z różnych okresów, 75 tys. rękopisów, 22 tys. starodruków, 25 tys. map zabytkowych, 300 tys. grafik, 50 tys. rękopisów muzealnych, 26 tys. bibliotek szkolnych, 4,5 tys. bibliotek oświatowych i 1 tys. bibliotek naukowych (łączne straty bibliotek wyniosły ok. 22 000 000 woluminów), oraz wiele innych nieudokumentowanych eksponatów i przedmiotów wartościowych (m. in. 5 tys. dzwonów kościelnych).

Ogółem, okupant niemiecki dokonał w okupowanej Polsce rabunku ok. 516 000 pojedynczych dzieł sztuki, o wartości szacunkowej 11,14 miliardów dolarów (według kursu z 2001).

niedziela, 21 czerwca 2020

Niemcy czy naziści?


Niemcy czy "naziści"?

Przy każdej kolejnej rocznicy związanej z II wojną światową wraca niekończąca się dyskusja, jak nazwać udział naszych zachodnich sąsiadów w tamtej tragedii – niemiecki czy hitlerowski (ew. nazistowski lub faszystowski)?
W czasach PRL-u sojusznikiem Polski w ramach Układu Warszawskiego była Niemiecka Republika Demokratyczna. Coroczne wspominanie niemieckiej agresji i związanych z nią zbrodni byłoby w tym kontekście cokolwiek niezręczne. Aby jakoś pogodzić doraźną politykę z pamięcią historyczną oficjalna propaganda dokonała więc podziału na „dobrych Niemców z NRD” i „złych Niemców z NRF”. Od tej pory wspominaliśmy „wojnę z faszyzmem” i takież (ew. „hitlerowskie”) zbrodnie popełnione na polskim narodzie w czasie II Wojny Światowej. Słowo „hitlerowskie” możemy znaleźć np. w Warszawie na licznych pomnikach poświęconych zbrodniom popełnionym Niemców w czasie okupacji (1939-45). Od czasu erygowania tych pomników minęło kilka dekad. Niestety dalej mamy w tym kontekście problem z doborem właściwych określeń. Tak jak za "komuny" wynika to z poprawności politycznej wymuszanej presję niemieckie polityki historycznej. Część "naszych" elit niestety ulega i wprost praktykuje manierę zakłamywania historii przez rugowanie określenia "niemiecki" z kontekstów II Wojny Światowej". Czy da się to jakoś racjonalnie usprawiedliwić?
We wrześniu 1939 roku nie napadły nas bojówki NSDAP (niemieckiej partii nazistowskiej) ani jakieś prywatne wojsko Adolfa Hitlera. Staliśmy się celem agresji niemieckich sił zbrojnych, realizujących oficjalną politykę III Rzeszy ... czyli ówczesnego państwa NIEMIECKIEGO. Oczywiście daleko nie wszyscy Niemcy byli nazistami, ale zdecydowana większość nazistów była jednak narodowości niemieckiej i mocno podkreślała swoje związki z własnym narodem i jego dziedzictwem. Jedna z teorii uzasadniających stosowanie nazewnictwa „faszystowsko/hitlerowskiego” głosi, że reżim nazistowski był "narzucony Niemcom" i że "nie można całego narodu obciążać winą za jego zbrodnie". Oczywiście prawdą jest, że Hitler przejął władzę CZĘŚCIOWO dzięki politycznym manipulacjom, naginaniu lub łamaniu prawa, a także terrorowi wobec opozycji. Faktem jednak jest, że większość Niemców poszła za nim dobrowolnie, a czasem wręcz z entuzjazmem i pozostała wierna dopóki wszystko nie zaczęło się gwałtownie rozpadać. To właśnie zwykli Niemcy bez większych zastrzeżeń przyjęli represje wobec Żydów, podbój Europy i bezkarne korzystanie z jego owoców. Wbrew lansowanym obecnie mitom w Niemczech rządzonych przez Hitlera nie istniał ruch oporu. „Krąg z Krzyżowej” czy monachijska „Biała Róża” były kroplami w morzu niezbyt wymuszonego entuzjazmu i  wierności 
niemal "po grób". Ponad czterdzieści nieudanych zamachów na Hitlera to albo desperackie czyny samotników, albo w gruncie rzeczy porachunki wewnątrz jednej bandy (np. tyleż sławny co nieudolny zamach Stauffenberga). Wprost narzucającą się tutaj analogią jest postawa Rosjan wobec dyktatury Bolszewików (daleko wszak brutalniejszej wobec własnego narodu niż reżim Hitlera). Lenin i jego poplecznicy musieli zmagać się przez prawie trzy lata z obłędnie krwawą wojną domową, w trakcie której stanęli nad krawędzią zagłady. Niemcy nigdy nie zdobyli się wobec nazistów na opór, który można by porównać z walką rosyjskich „białych armii”.
Zakłamywanie tych faktów, niezależnie od stojącej za tym motywacji, jest po prostu głupie i wybitnie szkodzi polskim interesom. Współcześni Niemcy ze względów wizerunkowych chcą zrzucić z siebie piętno zbrodni, które ich przodkowie popełnili w czasie II Wojny Światowej.  Dlatego niemiecka polityka historyczna od wielu lat konsekwentnie rozmiękcza obraz Niemców jako "narodu sprawców", relatywizuje ich rzeczywisty stosunek wobec nazizmu i udział w jego zbrodniach oraz stara się "podzielić winą" z innymi nacjami. Właśnie stąd biorą się min. oskarżenia wobec Polski o "współudział w Holocauście". Nie muszę chyba tłumaczyć, jak niebezpieczne może być dla nas bierne uleganie tej narracji? 
Uwzględniając powyższe - musimy pokazywać historię taką, jaka była, bo tego bezwzględnie wymaga od nas polska RACJA STANU. Dlatego trzeba bezwzględnie tępić manierę ulegania niemieckiej polityce historycznej w polskiej przestrzeni publicznej. Niemcy niech w końcu zapłacą Polakom uczciwe reparacje za II Wojnę Światową ... i to chyba byłby najlepszy sposób na realne pożegnanie się z piętnem "narodu sprawców" ... bez kłamstw  i manipulacji niegodnych społeczeństwa, które chce uchodzić za cywilizowane.  

piątek, 19 czerwca 2020

Żydzi Żydom

Funkcjonariusze żydowskiej Policji w getcie warszawskim.

Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowska Służba Porządkowa, potocznie policja żydowska albo tzw. odmani) to w okresie II wojny światowej podległe częściowo Judenratom, kolaborujące z nazistowskimi Niemcami, żydowskie jednostki policyjne wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.
Od grudnia 1940 pierwszym nadkomisarzem Żydowskiej Służby Porządkowej (SP) getta warszawskiego był Żyd Józef Andrzej Szeryński, który przeszedł na chrześcijaństwo i zmienił nazwisko z Szenkman, Szynkman bądź Szeinkman. Szeryński był znany ze swojego antysemityzmu i jest podawany jako przykład "nienawidzącego siebie Żyda".
Według historyka Raula Hilberga w getcie warszawskim służbę pełniło ok. 2500 żydowskich policjantów (komisarzem był Józef Andrzej Szeryński, a przejściowo Jakub Lejkin), w getcie łódzkim było 1200 osób, a w getcie lwowskim - 500 policjantów z Ordnungsdienstu. Jednostki te, pozbawione prawa posiadania i używania broni palnej, uzbrojone jedynie w pałki, były umundurowane oraz oznaczone odpowiednimi opaskami.
W swoich wspomnieniach z okresu służby w tych oddziałach, Anatol Chari opisuje pracę przy eskortowaniu dostaw żywności, ochronie czy magazynów żywności, kontroli pracowników piekarni, patrole nakierowane na konfiskatę żywności u mieszkańców. Wskazuje również na udział żydowskich służb porządkowych w oszustwach przy obrocie deficytową w getcie żywnością, wymuszaniu usług seksualnych za żywność. Dramatyczny mają wydźwięk relacje z przygotowania transportów do obozów zagłady, obejmujących coraz to nowe grupy mieszkańców getta.
Funkcjonariuszami byli zwykle młodzi ochotnicy, zajmujący się utrzymaniem porządku w getcie, choć uczestniczący także w patrolach po getcie prowadzonych przez niemieckich żołnierzy oraz wartach przy wejściach do dzielnicy żydowskiej. Szczególnie negatywnie wśród mieszkańców gett odbierano udział funkcjonariuszy w pacyfikacji dzielnicy oraz ich pomoc w organizacji wywozu ludzi do obozów zagłady. W większości dużych gett funkcjonariusze policji żydowskiej zostali wymordowani lub wysłani do obozów koncentracyjnych w momencie likwidacji dzielnicy.

-----------------------------------------
Cytaty:
"Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów spadała na getto jak banda dzikich zwierząt. Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, aby je poświęcić na ołtarzu dyskryminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać - przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą" Bernard Goldstein. Five Years in the Warsaw Ghetto. Dolphin, Doubleday. New York, 1961).

--------------------------------

"Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swoich braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swoich braci". (Emanuel Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, oprac. Artur Eisenbach, wyd. Czytelnik, Warszawa 1988, s. 426).

---------------------------------

"Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zbójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?" (Emanuel Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, oprac. Artur Eisenbach, wyd. Czytelnik, Warszawa 1988,s. 427)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jüdischer_Ordnungsdienst

http://www.sztetl.org.pl/pl/term/484,policja-zydowska/

http://www.lodzgetto.pl/policja_zydowska.html,11