Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 maja 2022

Katarzyna .... Wielka?

Katarzyna II w wieku 50 lat. Mal. J. Lampi.

Katarzyna  .... Wielka?
(tekst z 2017)

Na jednym z telewizyjnych kanałów historycznych pokazywano w ostatnich tygodniach rosyjski serial o carycy Katarzynie Wielkiej. Była na pewno jednym z największych władców w historii Rosji i Europy. Wyniosła państwo którym rządziła do rangi euroazjatyckiego imperium, ale też położyła swoją polityką fundamenty pod jego przyszłe klęski. Jej polityka była pełna zdumiewających sprzeczności. Sławiona w Europie „przyjaciółka” filozofów i myślicieli, mająca w swoim dorobku wyprzedzające epokę projekty, była też brutalnym despotą, który de facto obrócił w niewolników większość populacji swojego państwa. Po tragicznym zakończeniu pierwszego małżeństwa nigdy już nie wyszła za mąż. Była za to bohaterką szeroko komentowanych romansów, a jej bujne życie erotyczne stało się ulubionym tematem ówczesnych europejskich „brukowców”. Mocno przyczyniła się do upadku I Rzeczypospolitej. Jeszcze jako początkująca władczyni kazała nazywać się „Wielką”. Co ciekawe, z pochodzenia nie była Rosjanką, ale Niemką. Podsumowując – jej życie to doskonały materiał na dobry serial.
Urodziła się 29 maja 1729 roku jako Zofia Fryderyka Augusta zu Anhalt-Zerbst-Dornburg, córka księcia Christiana Augusta von Anhalt-Zerbst z dynastii askańskiej i Joanny Elżbiety z dynastii holsztyńskiej. W 1745 roku poślubiła w Petersburgu następcę tronu, wielkiego księcia Piotra. Również on … był Niemcem. Urodził się jako Karl Peter Urlich von Holstein Gottorp. Został rosyjskim następcą tronu tylko dlatego, że jego matka – Anna – była siostrą bezdzietnej carycy Elżbiety. Nie miała ona własnych dzieci, dlatego szukając spadkobiercy wybrała swojego siostrzeńca. Zofia przed ślubem przeszła na prawosławie i przybrała imię – Katarzyna. Małżeństwo były wybitnie nieudane i skończyło się tragicznie. Katarzyna z grupą popleczników zawiązała spisek, który obalił cara, po czym przejęła samodzielną władzę w państwie. Piotr zginął później w niejasnych okolicznościach. Tak to trzeciorzędna niemiecka księżniczka została jednym z najpotężniejszych władców Europy.
Sprzeczności jej rządów doskonale pokazuje np. sprawa chłopska. Jako światła władczyni pragnęła, zgodnie z ideami Oświecenia, uwolnić rosyjskich chłopów od feudalnych zależności, w czym wspierali ją co światlejsi doradcy. Spotkało się to jednak ze zdecydowanym oporem większości arystokracji i szlachty. Katarzyna będąc Niemką, która siłą zdobyła tron Romanowów, bała się o swoją pozycję, więc łatwo uległa tej presji. Chłopi z dóbr szlacheckich – czyli de facto większość populacji państwa – stali się praktycznie niewolnikami. Polepszyła się sytuacja tylko tych, którzy żyli w majątkach cesarskich i cerkiewnych przejętych w 2 poł. lat 60-tych przez państwo. To właśnie te decyzje Katarzyny, blokujące możliwości rozwoju większej części społeczeństwa, sprawiły, że w następnym stuleciu Rosja stawała się cywilizacyjnie coraz bardziej ociężała i stopniowo przegrywała kulturowy wyścig z państwami zachodniej Europy.
W polityce zagranicznej Katarzyna była genialną manipulatorką, doskonale rozumiejącą jak w gruncie rzeczy łatwo można sterować zachodnimi intelektualistami, którzy zachwyceni jej polityką – bądź pozorami które im podsuwała – zwali ją „Semiramidą Północy”. Trzeba jednak przyznać, że w polityce wewnętrznej Katarzyna istotnie realizowała niektóre idee Oświecenia. Chociaż pogorszyła sytuację większości chłopów, to z drugiej strony wzmocniła pozycję miast, gwarantując ich samorząd. Zrobiła wiele dla rozwoju systemu szkolnictwa. To jej pomysłem był min. sławny później Instytut Smolny – elitarna szkoła dla dziewcząt z najbogatszych rodzin. To jej decyzje zbudowały podstawy polityki socjalnej, dzięki utworzeniu Prikazu Dobra Publicznego. Bezsprzecznie wielkim osiągnięciem Katarzyny była też utworzenie pierwszego systemu masowych szczepień przeciwko ospie. Z drugiej strony była brutalną autokratką, bezlitośnie dławiącą wszelkie sprzeciwy i topiącą we krwi bunty zdesperowanych swoją niedolą poddanych. Była też bezwzględną imperialistką, która wprost przyczyniła się do ostatecznego zniszczenia Rzeczypospolitej. Wbrew pozorom był to jej wielki błąd. Mogła utrzymać państwo polskie jako swój protektorat i wykorzystywać je do politycznych rozgrywek przeciwko Prusom i Austrii. Zamiast tego doprowadziła do rozbiorów, które na pewno wzmocniły konkurencję – zwłaszcza Prusy - i włączyła w skład własnego państwa obszar permanentnego konfliktu, którego Rosja de facto nigdy nie wygrała.
Dzisiaj Katarzyna II jest jedną z wielkich postaci rosyjskiej historii i jednym z wielkich upiorów naszej przeszłości. Na pewno jest jedną z postaci, bez których nie można poznać i zrozumieć tak brzemiennej w długofalowe skutki drugiej połowy XVIII wieku.




niedziela, 10 stycznia 2021

Seksualne szaleństwa "czerwonej Szury" ...


Wszystko już było ...?
Obyczajowe szaleństwo Aleksandry Kołłontaj ....

Lewica chętnie przedstawia swoje poglądy jako "postępowe", zwłaszcza w kwestii seksualności i rodziny. Prawda jest jednak taka, że czerwoni są jak pies ciągle goniący swój ogon ... a wszystko już było.
Aleksandra Kołłontaj (1872-1952) była najbardziej znaną kobietą wśród bolszewików w początkach ich władzy nad Rosją. Była też feministką o poglądach które i dzisiaj nawet po lewej uznawane są - przynajmniej oficjalnie - za radykalne. Głosiła oto, że "wolny seks" bez zobowiązań to środek "psychologicznego wyzwolenia kobiet w społeczeństwie całkowicie zdominowanym przez mężczyzn". Za dopuszczalne uważała WSZELKIE rodzaje związków seksualnych i doprowadziła min. do zalegalizowania w bolszewickiej Rosji homoseksualizmu. Uważała też, że normalna rodzina zaniknie a wychowanie dzieci przejmie państwo. Postulowała żeby odbierać dzieci matkom w chwili narodzin i oddawać do żłobków. Miało to "wyzwolić kobietę z niewoli rodziny" i stworzyć nowego człowieka, nieznającego kim jest ojciec, matka i czym jest rodzina. Zniszczeniu rodziny służyła też legalizacja prostytucji i aborcji oraz powszechna edukacja seksualna.
Kołłontaj była też radykalnie antychrześcijańska, a w kwestiach gospodarczych nawet ultraradykalna. Otwarcie potępiała Lenina za politykę NEP - częściowe przywrócenie własności i mechanizmów wolnorynkowych w gospodarce.
Skutki praktycznej realizacji obłąkanych idei Aleksandry Kołłontaj okazała się katastrofalne dla sowieckiego społeczeństwa. Doszło do całkowitej demoralizacji większości młodzieży, szczególnie dziewcząt. Aborcja upowszechniła się na skalę niewidzianą nawet współcześnie w żadnym rozwiniętym społeczeństwie. Ogromnym problemem były choroby weneryczne. Plagą o katastrofalnych rozmiarach było sieroctwo i bezdomność dzieci. Oczywiście nie było żadnego "wyzwolenia kobiet". Wręcz przeciwnie - nowe porządki, zbudowane na ideach Kołłątaj, upodliły kobiety jak nigdy dotąd, pozbawiając je ochrony, jaką zawsze dawała rodzina i macierzyństwo.
Postęp? Nie ma żadnego postępu .... 


poniedziałek, 22 czerwca 2020

Piękne bóstwa Lechistanu ...

 Fazyl Enderuni 
Piękne bóstwa Lechistanu ....

Nie tylko poeci Zachodu sławili przez wieki piękno i inteligencję kobiet Rzeczypospolitej. Wiele świadectw takich fascynacji zapisano również w kulturze Orientu. Fazyl Enderuni (Pałacowy) był tureckim poetą z 2 połowy XVIII wieku. Wśród innych dzieł napisał min. „Księgę Kobiet” – zakazaną w Imperium Osmańskim o opisującą kobiety znanego świata. Nad wszystkie wynosił on niewiasty z Lechistanu. Pisał o nich takie słowa: „Spojrzenie Wasze roznieca nawet w sercu pustelnika płomień żądzy, a sploty Waszych włosów stają się dla przepaską w zamian pustelniczego pasa. Niewiasty bowiem Lechistanu są to istoty całkiem wyłączne. Lica ich piękne jak róża. Kibić ich wyniosła jak cyprys. Kiedy idą postawa ich pełna wdzięku. Kiedy mówią, usta ich pełne słodyczy. Każda z nich w sztuce kochania jest mistrzynią, duszę oddaje przyjacielowi, którego pozyskała dla siebie”. Z kolei w „Księdze Pięknych” Fazil pisał o „Laszkach”: Piękne bóstwa Lechistanu są klęską świata, nieszczęściem czasu, kiedy strzały oczu zdolne są przeszywać wnętrzności, miecz w jego ręką jest rzeczą błahą, na nic nieprzydatną. Serca ich kamienne zmiękczą się dla ludzi, a zatem nie miej urazy do takiej piękności, która porywa serca”.
Co ciekawe Fazyl był homoseksualistą ..... 

piątek, 19 czerwca 2020

Słowa miłości ...

Portret królowej Marii Kazimiery z dziećmi (1684).
Mal. J. Sieminigowski - Eleuter.

Podobno staropolszczyzna "nie stworzyła języka miłości" .... ejże ... tylko ignorant może twierdzić coś takiego.

"Obłapiam i całuję milion razy" - Listy Jana III Sobieskiego do królowej Marysieńki.

Fragment z 17 sierpnia 1651 r.
"Gdybyś wiedzieć, moje serce, albo imaginować mogła, co się ze. mną dzieje, i jako myślę o tobie, i że jednej nie opuszczam minuty, musiałabyś się sto razy we mnie kochać bardziej: bo gdyby tak choć trzecią część czasu darować P. Bogu, nie było [by] świętszego nade mnie człowieka. Wierz temu tak, moja duszo, jako ewangelii i jako największej przysiędze, i żebym pewnie, po wczorajszym się usprawiedliwieniu Częstochową, nadaremno na świadectwo Bożego nie brał imienia, który mię niech skaże tego momentu, jeśli inaczej piszę i myślę. Niechże mi się tedy wzajemnie nagradza od ciebie, moja najśliczniejsza dobrodziejko! Cudowna rzecz to, moja panno, że mi się to ni o czym myśleć nie chce, jeno o tobie, i gdybyś ty tu była, moje serce, wszystkie by tu lepiej mogły pójść rzeczy, boby mi się na wieki obóz nie uprzykrzył, a ta włóczęga za największe byłaby u mnie delicje; ale bez ciebie, moja duszo, nie tylko zażyć czego, ale i żyć się przykrzy. Więcej o tym już i pisać z żalu nie mogę, bom jest najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie zażywając tego, co mi Bóg tak cudownym dał sposobem, a wiek, dni, godziny mijają, które najdroższymi u mnie nie są nagrodzone skarbami. Adieu, królewno serca mego. Całuję nóżeczki, rączeczki i muszeczkę milion razy, bez której kawaler bardzo nos zwiesił. Z muszką co się dzieje, wzajemnie oznajmić".

Kobieta w szlacheckiej Polsce

Stroje pana i matrony polskiej z XVI wieku. Podług rycin w dziełach 
Ferdynanda Bertelli i Jost Amona. Rys. J. Kossak.

"Miły i wdzięczny a tobie równy towarzysz"

Gdyby jedyną i rozstrzygającą cechą obyczajowej kultury było stanowisko kobiety, to szlacheckiej Polsce należałby się może z tego tytułu prym między narodami. Stanowisko żony i matki było w całym tego słowa znaczeniu dostojne; wpływ kobiety wielki, często nawet przemożny. Żona "klejnot drogi", żona "miły i wdzięczny a tobie równy towarzysz", żona "ozdoba mężowi", żona "głowy korona" - wszystkie te nazwy spotykane ustawicznie u naszych starych poetów i pisarzy, począwszy od Reja i Kochanowskiego , a skończywszy na najpózniejszych to nie były tylko czcze słowa, jak tyle innych w naszej nie zawsze szczerej literaturze, to była cała prawda; stwierdzają to wszystkie inne, najmniej podejrzane zródła obyczajowe przeszłości: akta sądowe, intercyzy, testamenty, listy poufne, nie mówiąc już o pamiętnikach. Jest to rys naprawdę charakterystyczny, że żonie nadawano zazwyczaj nazwę "przyjaciela". 
Nie tylko szlachta, ale i wielcy panowie, którzy łatwiej i wcześniej odbiegali od staropolskiego słownika i obyczaju, przyjacielem mianują żonę. Janusz Radziwiłł prosząc króla Władysława IV o pomoc do ręki panny Potockiej, zaklina go, aby nie odmówił, "bo tu nie u urząd, nie o wakancję idzie, ale o wiecznego przyjaciela". Jerzy Ossoliński starając się o Daniłłowiczównę , według słów własnych "szuka przyjaciela jako najdroższy skarb i największe po łasce Boga błogosławieństwo". Franciszek Sapieha, koniuszy wielki litewski, w testamencie swoim z roku 1683 żegna "najmilszego po Bogu przyjaciela, małżonkę Annę z Lubomirskich". Książę Albrecht Radziwiłł, zrzekając się mimo woli ręki wojewodzianki sandomierskiej na rzecz swego synowca; powiada że odstępuje mu "od Boga naznaczonego przyjaciela". Wojewodza miński Krzysztof Zawisza mówi w swoim pamiętniku, że "cokolwiek ma reputacji u świata i błogosławieństwo od Pana Boga, ma to z osobliwej łaski Opatrzności, że mu dał przyjaciela Teresę Tyszkiewiczównę". 
Pod tą nazwą przyjaciela kryje się wyraz emancypacji kobiety w najpiękniejszym znaczeniu tego słowa. Widząc w żonie przyjaciela, dawano jej niejako niezawisłość od znikomych warunków upodobania , od młodość i piękności; wymagano od niej nie tylko sentymentu, ale i męstwa, nie tylko serca, ale i rozumu i czynu.


("Życie polskie w dawnych wiekach", Władysław Łoziński)