Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plotki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 maja 2022

Śmierć Spytka z Melsztyna … los czy zdrada?

Spytko II z Melsztyna, fragment ryciny 
według miedziorytu z 1644v roku. 

Śmierć Spytka z Melsztyna … los czy zdrada?

Bitwa wojsk litewsko-rusko-polskich z Mongołami nad Worsklą (12 lub 16 sierpnia 1399) była wyjątkowo brzemienna w skutki – ułożyła geopolitykę Europy Środkowej na kilkaset następnych lat. Chociaż była klęską straszliwą, w której zginęło wielu polskich rycerzy ze sławnym wojewodą krakowskim i starostą generalnym Podola Spytkiem z Melsztyna na czele, to dla Królestwa Polskiego miała w sumie bardzo dobre efekty. Przede wszystkim ukróciła imperialne plany Witolda i uratowała unię polsko-litewską przed rozpadem. Dzięki niej możliwy był Grunwald, a Polska zyskała status mocarstwa. Jak do tego doszło? Dlaczego Witold przegrał i jak zginął Spytek?
Witold idąc na wojnę ze Złotą Ordą skoncentrował w Kijowie armię potężną jak na ówczesne realia. Miał około 10 tysięcy konnych bojarów litewskich i ruskich (wśród nich większość arystokratycznej elity ziem podporządkowanych Litwie), zaprawioną w walce z Mongołami i prowadzoną przez dobrych dowódców. Piechotę tworzyło 3 do 5 tysięcy lekkozbrojnych. Świetny hufiec przyprowadził Spytek z Melsztyna. Tworzyło go około 4 tysięcy polskiej jazdy rycerskiej i ruskich bojarów oraz oddział piechoty z 15 lekkimi działami. Przyszło też około 1500 jazdy mołdawskiej z hospodarem Stefanem I oraz liczący około 500 zbrojnych elitarny oddział Krzyżaków. Tochtamysz zebrał około 15 tysięcy wojowników z Krymu i Powołża. W sumie było to – według współczesnych wyliczeń – około 38 tysięcy ludzi. Niestety Złota Orda wystawiła siły znacznie większe – około 90 tysięcy zaprawionych w walce, świetnie wyposażonych i uzbrojonych, zawodowych wojowników. Co gorsza mongolscy wodzowie – Timur Kutług i Edygej – byli dowódcami znacznie lepszymi niż Witold. Książę w zasadzie w ogóle nie był wodzem. Miał niejaki talent do bezwzględnych rozgrywek politycznych, ale za to nie miał nawet cienia militarnych zdolności swojego królewskiego kuzyna. Popełnił przed i w czasie bitwy całą serię błędów, których suma doprowadziła do masakry. Przede wszystkim poszedł na wojnę ze znacznie silniejszym przeciwnikiem. Nad Worsklą wybrał najgorsze możliwe miejsce na obozy swojej armii. Mieli za plecami rzekę, co w razie odwrotu groziło totalnym pogromem. Nie nakazał połączenia i umocnienia tych obozów. Fatalnie zaniedbał rozpoznanie. Równa siłą mongolska armia Timura Kutługa (ok. 40 tysięcy wojowników) nadeszła wieczorem 11 sierpnia i stała niezauważona w pobliżu, czekając na siły główne pod dowództwem Edygeja. Co do dziennej daty bitwy jest spór wśród historyków. Część uważa, że rozegrała się 12 sierpnia. Część jednak podaje 16 sierpnia. Ich zdaniem wojska Witolda wykryły armię Timura, ale książę zamiast od razu zaatakować wplątał się negocjacje. Mongolski wódz kupił sobie w ten sposób czas potrzebny do nadejścia reszty swojej armii, a Witold stracił realną szansę na zwycięstwo. Jest też jednak zapis niemieckiego kronikarza Johanna von Posilgego, wedle którego książę zorientował się co się dzieje i zaczął wycofywać swoje oddziały za Worsklę. Mongołowie uderzyli jednak dwie godziny przed zmierzchem i rozgromili jego armię.
Przebieg bitwy jest trudny do precyzyjnego opisania. Wiemy że po nadejściu Edygeja połączona armia mongolska zaatakowała o świcie obozy wojsk Witolda. W koalicji na początku zawaliło się dowodzenie. W pole początkowo wyszły tylko oddziały Tochtamysza oraz hufiec wołyński pod dowództwem Dymitra Koriatowicza. Co do hufca Spytka z Melsztyna i jego miejsca w pierwszym etapie bitwy – są na ten temat różne teorie. Większość twierdzi, że Spytek ze swoimi oddziałami przeszedł Worsklę razem z resztą armii i od początku bronił się na prawym skrzydle. Niektórzy (np. Przemysław Gawron) jednak twierdzą, że hufiec wojewody pozostał na prawym brzegu Worskli i przeszedł ją już w czasie bitwy, czy nawet pod jej koniec, widząc klęskę wojsk Witolda. Żadna z dostępnych relacji nie wspomina o udziale Polaków w pierwszej fazie bitwy ani nawet później, kiedy trwała już rzeź wojsk litewsko – ruskich. Wiemy tylko o kłótniach w polskim dowództwie (wspomina o tym Długosz). Część rycerzy chciała iść na pomoc Witoldowi, czemu przeciwny był jednak sam Spytek. Według Gawrona jako stronnik przeciwnej tej wojnie królowej Jadwigi miał on od początku sabotować całą wyprawę. Wziął w niej udział, aby przejąć dowództwo nad wspierającym ją polskim rycerstwem … i zablokować jego udział w walnej bitwie. Kiedy rozpoczęła się walka Spytek w tej teorii stał na prawym brzegu Worskli, osłaniał przeprawę i biernie przyglądał się rzezi Litwinów i Rusinów. Po kilku godzinach jeden z rycerzy wołających o pójście naprzód – Szczukowski herbu Gryf – miał zamordować Spytka i poprowadzić hufiec na ratunek uciekającym Litwinów … i na własną zgubę. Być może tak było, ale też mogło być … inaczej. Spytek mógł przejść Worsklę razem z resztą armii. Kiedy rozpoczęła się bitwa wyprowadził swój hufiec w pole, ale jako rozsądny dowódca, znający taktykę Mongołów, po prostu trzymał się blisko obozu.
Jakkolwiek to było jedno jest pewne – kiedy Witold zaczął już dowodzić to wyszło mu to tak, że doprowadził do katastrofy. Jego oddziały dały się złapać na pozorowaną ucieczkę Mongołów, przeszły do kontrataku. Powstała w ten sposób luka między nimi i hufcem Spytka, którą natychmiast wykorzystali wojownicy Edygeja atakując tyły głównych sił Witolda i obozy jego hufców. Książę widząc nieuchronną klęskę porzucił swoją armię i z przybocznym hufcem przebił się do przeprawy uciekając z pola bitwy. Do końca osłaniało go dwóch polskich rycerzy – Sędziwój z Ostroga i Dobrogost z Szamotuł. Dowództwo przejął Dymitr Koriatowicz, ale zginął w czasie odwrotu. Po jego śmierci okrążone oddziały próbował ratować Dymitr Starszy, ale również poległ. Część oddziałów Tochtamysza zdradziła, ale jego przyboczni wyrwali z okrążenia swojego wodza, jego syna Saladyna i również uciekli. Od tej pory każdy hufiec walczył i ginął sam.
Polacy i Podolanie Spytka z Melsztyna walczyli do końca broniąc przeprawy. Tak jak inne hufce zmogła ich jednak olbrzymia przewaga wrogów. Większość zginęła, a uratowało się tylko około 400 zbrojnych, którzy przebili się za rzekę. Spytek – według relacji Długosza – miał osobiście dowodzić swoim hufcem i zginąć trafiony mongolską strzałą w gardło.
Wojska Witolda zostały zmasakrowane, tracąc od 15 do 20 tysięcy zbrojnych (w tym 74 kniaziów), cały tabor, armaty i większość sztandarów. Straty mongolskie to około 3 do 6 tysięcy. Śmiertelnie ranny został Timur Kutług, chwilowo wzięty do niewoli przez kontratakujących Polaków.

poniedziałek, 2 maja 2022

Kościół wobec Konstytucji 3 Maja

Uchwalenie Konstytucji 3 Maja.
Mal. K. Woźniakowski.

Kościół wobec Konstytucji 3 Maja

Na każdą kolejną rocznicę Konstytucji 3 Maja wraca dyskusja o różnych aspektach tej historii … w tym o „stosunku Kościoła”. Lewica w swojej propagandzie bardzo lekko oskarża tutaj Kościół Katolicki o „wrogość i zdradę”. Czy słusznie?
Zacznijmy może od tego, że powołaną we wrześniu 1789 roku sejmową Deputacją do Formy Rządu – czyli komisją która opracowała ustawę zasadniczą – kierował niekwestionowany patriota, były konfederat barski …. biskup kamieniecki Adam Stanisław Krasiński (1714-1800). Wśród Ojców tej wielkiej reformy ogromną rolę odegrał Hugo Stumberg Kołłątaj (1750-1812) – polski mąż stanu, polityk, jeden z najaktywniejszych działaczy stronnictwa patriotycznego ... oraz ksiądz katolicki (prezbiter i kanonik). Publiczną dyskusję o konieczności gruntownej reformy upadającego państwa w 1787 roku rozpoczęły „Uwagi o życiu Jana Zamoyskiego”. Ich autorem był Stanisław Staszic (1755-1826) – polski pisarz polityczny, działacz oświeceniowy, pionier spółdzielczości … oraz ksiądz katolicki. Wśród około 2 tysięcy tekstów publicystycznych agitujących za reformami znacząca część była autorstwa polskich księży. Można tutaj wspomnieć np. znakomite kazania księdza Michała Karpowicza i księdza Marcina Poczobuta (rektora Uniwersytetu Wileńskiego) oraz apologie biskupa Adama Naruszewicza i księdza Hieronima Strojnowskiego. Źródła z epoki potwierdzają też ogromną skalę proreformatorskiej agitacji kleru parafialnego. Postawa zwykłych plebanów generalnie miała wielki wpływ na powszechne zaakceptowanie Konstytucji przez Sejmiki z 14 lutego 1792. Warto też podkreślić „sakralizację” ustawy rządowej, przedstawianej w setkach kazań i tekstów polemicznych jako „Dzieło Bożej Opatrzności” i „Opatrznościowa Rewolucja”. Bardzo mocno akcentowano też związek działań politycznych z Kościołem oraz religijny fundament reform. Stawiało to sprawę jasno - „jeżeli uważasz się za człowieka Kościoła to nie możesz być przeciwko reformom i Konstytucji”. Z oczywistych względów tą „polską, katolicką rewolucję” stawiano w propagandowej kontrze wobec zdecydowanie antykościelnej i krwawej Rewolucji Francuskiej.
Lewicowa propaganda często podaje jako powód rzekomego oporu księży wobec Konstytucji 3 Maja opodatkowanie przez nią kleru. Problem w tym, że prace nad zwiększeniem finansowego udziału duchowieństwa w kosztach reform i w ogóle w funkcjonowaniu państwa rozpoczął … Prymas Michał Poniatowski. Warto tutaj zauważyć, że finalnie – wraz ze zdecydowaną większością kleru - poparł on ustawę która nakładała na księży podatek dochodowy dwukrotnie wyższy od tego, który płaciła szlachta (20 do 10 procent). Co więcej, podniesiona została tradycyjna danina, którą Kościół płacił na rzecz państwa - „subsidium charitativum”. Zniesiono również pensje państwowe przeznaczane dotąd na szkolnictwo i opiekę społeczną. Mimo tego Kościół od swojego Prymasa po setki plebanów nie tylko współtworzył, ale też zdecydowanie popierał reformy ustanowione przez Konstytucję. Prymasowi Poniatowskiemu perfidnie dorobiono później gębę zdrajcy, a prawda jest taka, że nie tylko czynnie włączał się w prace nad ustawą rządową i w żaden sposób nie blokował masowego udziału księży w ruchu proreformatorskim. Decyzja o przystąpieniu do Targowicy nie była w jego przypadku zdradą, ale desperacką próbą ratowania resztek państwa przez całkowitą zagładą. Na tyle ile mógł zdecydowanie zwalczał działania targowiczan niszczących dla prywaty dzieło Konstytucji. Pokazuje to np. konflikt Prymasa z biskupem Kossakowskim.
Papież Pius VI (1717-1799, pontyfikat od 1775) początkowo pobłogosławił zarówno Konstytucję 3 Maja jak i jej twórców. Później zmienił zdanie, poparł Targowicę i potępił Powstanie Kościuszkowskie. Problem w tym, że ta zmiana nie dokonała się za przyczyną jakiejś „tradycyjnie złej woli”, ale na skutek działań rosyjskiej dyplomacji. Agenci Katarzyny II wmówili Papieżowi, że polskie reformy były dziełem jakobinów, a ten przerażony krwawymi działaniami francuskich rewolucjonistów poparł targowiczan i Rosję. Było to niestety tym łatwiejsze, że po zajęciu Rzeczypospolitej przez wojska rosyjskie polska dyplomacja praktycznie przestała istnieć.
Czy byli w polskim Kościele jacyś zdrajcy przeciwni Konstytucji 3 Maja? Oczywiście! Biskup inflancko – piltyński Stanisław Kossakowski (1738-1794), początkowo członek Konfederacji Sejmu Wielkiego i sygnatariusz Konstytucji 3 Maja … ale też jeden z pierwszych targowiczan (powieszony za zdradę). Od początku przeciwny reformom był biskup chełmski Wojciech Skarszewski (1743-1827), zdrajca i kolaborant. Jawnym zaprzańcem okazał się biskup żmudzki Jan Giedroyć (1730-1803). Rosyjskimi agentami i zdrajcami byli też: biskup poznański Antoni Okęcki (1729-1793) wileński Ignacy Massalski (1727-1794, powieszony za zdradę). Ogółem duchownych zdrajców wśród targowiczan było wśród dostojników kościelnych – łącznie z wymienionymi – bodajże siedmiu. Z drugiej strony cała reszta z Prymasem oraz rzeszami średniego i niższego kleru. Kogo wyniesiemy w naszej pamięci? Garstkę zdrajców czy setki patriotów, bez których Konstytucja 3 Maja miała marne szanse na uchwalenie? Jak można w imię rzekomej obrony Konstytucji przypominać wyłącznie zdrajców i całkowicie zasłaniać nimi tych, którzy reformy współtworzyli i zdecydowanie popierali … a których było znacznie więcej? O jednych i drugich trzeba pamiętać. Jednak kreowanie propagandy o „Kościele przeciwnym Konstytucji” jest wobec faktów zwykłym kłamstwem, świadomie kolportowanym dla doraźnych, politycznych korzyści. 
 

niedziela, 1 maja 2022

Prymas zdrajcą?

Prymas Michał Jerzy Poniatowski.
Mal. Marcello Bacciarelli.

Prymas zdrajcą?

Czy oskarżenia o zdradę lekko stawiane wobec Prymasa Michała Poniatowskiego (1736-1794) są zasadne? Moim zdaniem nie.
Prymas od początku otwarcie krytykował stronnictwo reformacyjne za program związania się z Prusami – jego zdaniem naiwny, oparty na nierealnych przesłankach i grożących gwałtownym pogorszeniem stosunków z Rosją. W tej kwestii historia w pełni przyznała mu rację. Na mocy Konstytucji 3 Maja wszedł w skład rządu (Straży Praw) jako prezes Komisji Edukacyjnej. Do Targowicy przystąpił kiedy zapadła decyzja o akcesie króla (23 lipca 1792), uzgodniona z Hugonem Kołłątajem, Stanisławem Małachowskim i Ignacym Potockim – czyli z przywódcami stronnictwa konstytucyjnego (reformatorskiego). Co do samej Konfederacji Prymas nie miał złudzeń. Uważał ją za związek działający na szkodę suwerennego państwa. Akces traktował jako jedyne rozwiązanie wobec odrzucenia przez carycę Katarzynę propozycji rokowań. Rzeczpospolita nie mogła wygrać tej wojny (drastyczna różnica sił), a przystąpienie do Targowicy w mniemaniu obu stronnictw (regalistów i reformatorów) miało odbudować zaufanie Rosji do króla i ustrzec Rzeczpospolitą przed kolejnym rozbiorem. Po przystąpieniu do Konfederacji Prymas wszedł w skład Komisji Edukacyjnej Koronnej. Udało mu się przerwać rozkradanie funduszy edukacyjnych przez „starych” targowiczan i finalnie przejąć kontrolę nad Komisją.
Prymas Poniatowski mimo nacisków rosyjskiego posła Sieversa odmówił udziału w Sejmie Grodzieńskim, który przypieczętował drugi rozbiór Polski. Jako członek reaktywowanej Rady Nieustającej (nowego rządu) Prymas walczył z biskupem inflanckim Józefem Kossakowskim. Biskup ów był jednym pierwszych targowiczan. Ten jawny zdrajca, całkowicie uległy wobec Rosji, był też litewskim separatystą. Prymas otwarcie zarzucał mu również chciwość i kradzież funduszy publicznych. Przez swoje kontakty w Petersburgu Kossakowski próbował wymusić ustąpienie Prymasa i samemu przejąć prymasostwo. Poniatowskiemu udało się zablokować te działania, grożące rozerwaniem Kościoła w Rzeczypospolitej.
Wobec zajęcia przez Prusy Wielkopolski z Gnieznem Prymas działał na rzecz utworzenia diecezji warszawskiej i złączenia z nią prymasostwa. Chciał w ten sposób odebrać Prusom możliwość ingerowania w sprawy Rzeczypospolitej właśnie za pośrednictwem urzędu Prymasa.
Wobec Powstania Kościuszkowskiego Michał Poniatowski był krytyczny. Uważał ten pozbawiony realnych szans zryw za samobójstwo, nie udzielił mu oficjalnego wsparcia i pozostał wierny królowi. Nie była to zdrada, ale tak została odebrana przez radykalną część powstańców, poszczutą przez Hugona Kołłątaja. Pod koniec czerwca na skutek pogorszenia się sytuacji militarnej i działań warszawskich jakobinów (zwłaszcza Jana Dembowskiego) jawnie oskarżono Prymasa o zdradę i zażądano jego śmierci. Kościuszko rzucił do akcji wojsko i spacyfikował stolicę, co prawdopodobnie uratowało Poniatowskiego przed linczem. Miesiąc później Prymas był już poważnie chory. Zmarł 12 sierpnia. Ani choroba ani śmierć nie były gwałtowne. Od razu pojawiły się jednak plotki o śmierci samobójczej z obawy przez rozliczeniem „za zdradę”. Niestety do tej pory te plotki znajdują wdzięcznych słuchaczy, chociaż rzetelne badania dawno temu odrzuciły zarówno zasadność oskarżenia Prymasa o zdradę jak i przekonanie o jego samobójstwie.
Prymas Michał Poniatowski nie był zdrajcą. Został zaszczuty przez powstańczą lewicę, szukającą „kozłów ofiarnych”, na których mogłaby zrzucić odpowiedzialność za własne klęski.

czwartek, 16 lipca 2020

Czy Warneńczyk był homoseksualistą?

Władysław Warneńczyk. Rys. J. Matejko.


Męskie rozkosze króla Władysława ...

Czy król Władysław Warneńczyk (1424 – 1444) był … homoseksualistą? Taka teoria szerzej wypłynęła w 2009 roku, kiedy to aktywiści homoseksualni publicznie uznali tego króla za swojego patrona. Czy było to uznanie zasadne? Przyjrzyjmy się najpierw na czym opierają się takie posądzenia wobec Warneńczyka. W Kronice Polskiej Jana Długosza król Władysław oskarżony jest o spowodowanie klęski w bitwie z Turkami pod Warną (1444), która była „karą boską” za „sprośny i obrzydliwy nałóg” - "Skłonny do rozkoszy męskich, ani w czasie pierwszej wyprawy przeciw Turkom, ani w czasie tej drugiej (...), kiedy należało przebłagać miłosierdzie Boże i pozyskać je sobie, on, nie zważając zupełnie na własne niebezpieczeństwo i na zagrożenie całego wojska, nie porzucał swych przeciwnych czystości, wstrętnych rozkoszy". Niby wszystko wygląda „jednoznacznie” … ale czy na pewno? W łacińskim oryginale owe męskie rozkosze zapisane są jako "qui in marium libidinem proclivum". Tłumaczono to pierwotnie jako „zbyt cielesnym chuciom poległy”. Dopiero w XX wieku pojawiło się tłumaczenie tej kwestii jako „zbyt rozkoszom męskim podległy”. Uznano to za pośrednią sugestię – Długosz z jakichś względów nie chciałby pisać tego wprost - o homoseksualizmie króla. Problem w tym, że jest to bardzo mocno naciągane - tak jakby mężczyzna nie mógł zaznawać rozkoszy z kobietami. Poza tym rzekomej 'innej orientacji' Warneńczyka nie potwierdzają żadne źródła. Młody król przy oficjalnie manifestowanej pobożności, o której wspominają niektóre źródła, prywatnie najprawdopodobniej był po prostu rozwiązły w kontaktach z kobietami. Na dworze z pewnością doskonale o tym wiedziano. Jakieś plotki musiały dotrzeć do Długosza, który opisał te królewskie „balety” jak na kapłana o surowej moralności przystało. Potem wystarczyła zmiana tłumaczenia z łacińskiego oryginału i pojawiła się plotka, która do dzisiaj żyje w pewnych kręgach.