Pokazywanie postów oznaczonych etykietą higiena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą higiena. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 października 2022

"Brudne średniowiecze"

Wieczerza w łaźni. Miniatura z XV wieku.

Jak powszechnie wiadomo "średniowiecze było brudne" a następne epoki przyniosły w kwestii higieny znaczący postęp. Tak głosi popularny mit. Problem w tym, że było dokładnie odwrotnie. Średniowiecze jak na współczesne standardy nie było epoką czystą. Na pewno nie było jednak tak brudne jak to sobie potocznie wyobrażamy. Słowianie, jeszcze w czasach przedchrześcijańskich, chętnie korzystali z łaźni parowej, mieli przy domostwach miejsca ustępowe, pielęgnowali włosi i czyścili przyodziewek. podobnie było na Zachodzie. Stosowano tam wprawdzie zwykłe łaźnie a z miejscami ustępowymi różnie bywało, ale generalnie starano się raczej chodzić czysto niż brudno. Potem przyszło Odrodzenie...
Łaźnie już pod koniec Średniowiecza były na Zachodzie zwalczane jako przybytki "swobody obyczajowej". Łatwość pozyskiwania czystej bielizny uraz upowszechnienie środków zapachowych doprowadziły do tego, że nawet arystokraci myli się znacznie rzadziej niż dotąd. Przejawem czystości była nie kąpiel tylko czysta bielizna i perfumy. Przykładem ekstremalnym, ale dającym pewne pojęcie o swoich czasach, był Ludwik XIV. Sławny "Król Słońce" wręcz szczycił się tym, że .... nigdy się nie kąpał. Ubikacje Francuzi pierwszy raz zobaczyli chyba dopiero na krakowskim Wawelu. Zanim takie przybytki szerzej upowszechniły się w ich rezydencjach to po prostu wypróżniali się gdzie popadło, ze szczególnym uwzględnieniem kominków. Tak na marginesie - konfrontacja z takimi realiami bywała ciężkim szokiem dla polskich posłów, od zawsze przyzwyczajonych do innych praktyk. 
Generalnie rzeczywisty postęp w kwestii higieny przyniósł dopiero XIX wiek wraz z rozwojem medycyny oraz sieci wodociągowych. Tak często szkalowane za "brud" Średniowiecze" naprawdę wypada na tym tle całkiem nieźle, a na pewno nie tak źle jak epoki które potocznie uważamy za "czasy postępu". 

piątek, 19 czerwca 2020

Tężyzna fizyczna Polaków

Kmicicowa kompania.
Mal. J. Kossak. 

"Nikt nie może równać się z Polakami siłą i tężyzną".

Dzisiaj, kiedy nasza młodzież staje się coraz słabsza relacje cudzoziemców opisujących wyjątkową siłę i „moc ciała” naszych przodków brzmią jak bajka. Bez wątpienia opisywały jednak stan faktyczny.
Irlandzki lekarz i podróżnik Bernard O’Connor pisał w drugiej połowie XVII wieku, że „żaden naród europejski nie może równać się z Polakami pod względem długości życia, żywości umysłu i tężyzny fizycznej”. Przyczyn tego stanu O’Connor szukał przede wszystkim w surowym trybie życia i odrzuceniu „nienawistnej zniewieściałości”. Pisał o naszych przodkach, że „zadowalają się w równym stopniu tak biedną chatą chłopską, jak i pałacem, a wielu Polaków nawet podczas mrozów i śniegu sypia bez łóżek i innych wygód”. Podkreślał także znaczenie ćwiczeń fizycznych - „szczególnie lubią taniec, skakanie, skakanie z przeszkodami i inne ćwiczenia”. Uwadze irlandzkiego lekarza nie umknęła również dieta preferująca mięsiwa, drób i mocne alkohole. Co ciekawe O’Connor przyczyny doskonałego stanu fizycznego Polaków upatrywał również w politycznym ustroju Rzeczypospolitej (przynajmniej w odniesieniu do szlachty). Uważał bowiem, że „zdrowie i siły Polacy zawdzięczają temu, że żyją w wielkiej wolności i cieszą się swoimi przywilejami”.
Opinie O’Connora gremialnie potwierdzali również inni podróżnicy. Wiliam Bruce zachwycał się siłą i aktywności Polaków płci obojga. Nawet krytyczny wobec naszych przodków Werdum podkreślał, że są oni „silnej budowy, wysocy i grubawi”. Pisał też, że „rzadko znajdziesz w Polsce (kogoś) któremu z natury czegoś brakowałoby, lub który byłby kulawy”. Wspomniany wcześniej Kacper de Tende podziwiał sprawność fizyczną Polaków, „bo choć nie ma w Polsce specjalnych szkół, w których młodzież mogłaby uczyć się szermierki, jazdy konnej czy tańców, to jednak Polacy jeżdżą konno swobodnie, zachowują niewymuszoną postawę, uprawiają szermierkę i tańczą na swój sposób”.

Czysty jak Polak

Francuski szok higieniczny.

"Mimo, że w Polsce panuje wielkie zimno, kąpiele są tam bardzo popularne i nie ma lepszego domu, który by nie posiadał łazienki. Każde miasto posiada łaźnie publiczne. Damy i ich córki kąpią się co miesiąc. Zwyczaj ten pochodzi zapewne stąd, że wszystkie dzieci w Polsce kąpie się dwa razy dziennie od ich narodzenia do lat dwóch. Potem już mały Polak mył twarz i szyję co rano zaraz po przebudzeniu w zimnej wodzie. Nie przeszkadzał mu nawet trzaskający mróz".
(Kacper de Tende, francuski dworzanin królowej Ludwiki Marii).
Z francuskiej perspektywy polskie obyczaje musiały wydawać się bardzo dziwne. W XVII wiecznej Francji pojęcie higieny było w zasadzie nie znane, kąpano się znacznie rzadziej niż w Polsce (choć z drugiej strony dbano już o czystą bieliznę), a tylko częstemu używaniu perfum Francuzi zawdzięczali to, że nie odstraszali smrodem niemytych ciał. Nielichym wstrząsem musiały być dla imć Kacpra „miejsca ustronne” w polskich dworach i zamkach. Jak pisze dr. Dąbrowski „nic dziwnego, że polscy magnaci bywali zgorszeni widząc, że zwykłą sprawą na francuskich dworach jest załatwianie potrzeb na korytarzach, czy w kominku. Dotyczyło to obojga płci. Wędrujący dwór królewski, gdy smród stawał się nie do wytrzymania, po prostu przenosił się do kolejnego zamku. Uwzględniając powyższe trudno się dziwić, że de Tende zazdrościł Polakom zdrowej i świeżej cery, pisząc że dzięki myciu „Polacy nie znają liszajów na twarzy ani wysypki na głowie”.