niedziela, 22 maja 2022

Katarzyna .... Wielka?

Katarzyna II w wieku 50 lat. Mal. J. Lampi.

Katarzyna  .... Wielka?
(tekst z 2017)

Na jednym z telewizyjnych kanałów historycznych pokazywano w ostatnich tygodniach rosyjski serial o carycy Katarzynie Wielkiej. Była na pewno jednym z największych władców w historii Rosji i Europy. Wyniosła państwo którym rządziła do rangi euroazjatyckiego imperium, ale też położyła swoją polityką fundamenty pod jego przyszłe klęski. Jej polityka była pełna zdumiewających sprzeczności. Sławiona w Europie „przyjaciółka” filozofów i myślicieli, mająca w swoim dorobku wyprzedzające epokę projekty, była też brutalnym despotą, który de facto obrócił w niewolników większość populacji swojego państwa. Po tragicznym zakończeniu pierwszego małżeństwa nigdy już nie wyszła za mąż. Była za to bohaterką szeroko komentowanych romansów, a jej bujne życie erotyczne stało się ulubionym tematem ówczesnych europejskich „brukowców”. Mocno przyczyniła się do upadku I Rzeczypospolitej. Jeszcze jako początkująca władczyni kazała nazywać się „Wielką”. Co ciekawe, z pochodzenia nie była Rosjanką, ale Niemką. Podsumowując – jej życie to doskonały materiał na dobry serial.
Urodziła się 29 maja 1729 roku jako Zofia Fryderyka Augusta zu Anhalt-Zerbst-Dornburg, córka księcia Christiana Augusta von Anhalt-Zerbst z dynastii askańskiej i Joanny Elżbiety z dynastii holsztyńskiej. W 1745 roku poślubiła w Petersburgu następcę tronu, wielkiego księcia Piotra. Również on … był Niemcem. Urodził się jako Karl Peter Urlich von Holstein Gottorp. Został rosyjskim następcą tronu tylko dlatego, że jego matka – Anna – była siostrą bezdzietnej carycy Elżbiety. Nie miała ona własnych dzieci, dlatego szukając spadkobiercy wybrała swojego siostrzeńca. Zofia przed ślubem przeszła na prawosławie i przybrała imię – Katarzyna. Małżeństwo były wybitnie nieudane i skończyło się tragicznie. Katarzyna z grupą popleczników zawiązała spisek, który obalił cara, po czym przejęła samodzielną władzę w państwie. Piotr zginął później w niejasnych okolicznościach. Tak to trzeciorzędna niemiecka księżniczka została jednym z najpotężniejszych władców Europy.
Sprzeczności jej rządów doskonale pokazuje np. sprawa chłopska. Jako światła władczyni pragnęła, zgodnie z ideami Oświecenia, uwolnić rosyjskich chłopów od feudalnych zależności, w czym wspierali ją co światlejsi doradcy. Spotkało się to jednak ze zdecydowanym oporem większości arystokracji i szlachty. Katarzyna będąc Niemką, która siłą zdobyła tron Romanowów, bała się o swoją pozycję, więc łatwo uległa tej presji. Chłopi z dóbr szlacheckich – czyli de facto większość populacji państwa – stali się praktycznie niewolnikami. Polepszyła się sytuacja tylko tych, którzy żyli w majątkach cesarskich i cerkiewnych przejętych w 2 poł. lat 60-tych przez państwo. To właśnie te decyzje Katarzyny, blokujące możliwości rozwoju większej części społeczeństwa, sprawiły, że w następnym stuleciu Rosja stawała się cywilizacyjnie coraz bardziej ociężała i stopniowo przegrywała kulturowy wyścig z państwami zachodniej Europy.
W polityce zagranicznej Katarzyna była genialną manipulatorką, doskonale rozumiejącą jak w gruncie rzeczy łatwo można sterować zachodnimi intelektualistami, którzy zachwyceni jej polityką – bądź pozorami które im podsuwała – zwali ją „Semiramidą Północy”. Trzeba jednak przyznać, że w polityce wewnętrznej Katarzyna istotnie realizowała niektóre idee Oświecenia. Chociaż pogorszyła sytuację większości chłopów, to z drugiej strony wzmocniła pozycję miast, gwarantując ich samorząd. Zrobiła wiele dla rozwoju systemu szkolnictwa. To jej pomysłem był min. sławny później Instytut Smolny – elitarna szkoła dla dziewcząt z najbogatszych rodzin. To jej decyzje zbudowały podstawy polityki socjalnej, dzięki utworzeniu Prikazu Dobra Publicznego. Bezsprzecznie wielkim osiągnięciem Katarzyny była też utworzenie pierwszego systemu masowych szczepień przeciwko ospie. Z drugiej strony była brutalną autokratką, bezlitośnie dławiącą wszelkie sprzeciwy i topiącą we krwi bunty zdesperowanych swoją niedolą poddanych. Była też bezwzględną imperialistką, która wprost przyczyniła się do ostatecznego zniszczenia Rzeczypospolitej. Wbrew pozorom był to jej wielki błąd. Mogła utrzymać państwo polskie jako swój protektorat i wykorzystywać je do politycznych rozgrywek przeciwko Prusom i Austrii. Zamiast tego doprowadziła do rozbiorów, które na pewno wzmocniły konkurencję – zwłaszcza Prusy - i włączyła w skład własnego państwa obszar permanentnego konfliktu, którego Rosja de facto nigdy nie wygrała.
Dzisiaj Katarzyna II jest jedną z wielkich postaci rosyjskiej historii i jednym z wielkich upiorów naszej przeszłości. Na pewno jest jedną z postaci, bez których nie można poznać i zrozumieć tak brzemiennej w długofalowe skutki drugiej połowy XVIII wieku.




czwartek, 5 maja 2022

Sienkiewicz o socjaliżmie ...

Henryk Sienkiewicz. 
Fot. S. Bizański (przed 1890).
Sienkiewicz o socjaliżmie ...

„Socjalizm… płynie ta rzeka przez całe wieki…, obecnie mamy powódź… która może zatopić nie tylko fabryki, miasta i kraje, lecz nawet cywilizację…; kapitał ożeniony z demagogią nie mógł spłodzić innego dziecka, że zaś to dziecko ma głowę potwora i kretyna, to tym gorzej dla jego ojca"

Henryk Sienkiewicz   powieść  ,,Wiry" z  1911 roku. 

poniedziałek, 2 maja 2022

Kościół wobec Konstytucji 3 Maja

Uchwalenie Konstytucji 3 Maja.
Mal. K. Woźniakowski.

Kościół wobec Konstytucji 3 Maja

Na każdą kolejną rocznicę Konstytucji 3 Maja wraca dyskusja o różnych aspektach tej historii … w tym o „stosunku Kościoła”. Lewica w swojej propagandzie bardzo lekko oskarża tutaj Kościół Katolicki o „wrogość i zdradę”. Czy słusznie?
Zacznijmy może od tego, że powołaną we wrześniu 1789 roku sejmową Deputacją do Formy Rządu – czyli komisją która opracowała ustawę zasadniczą – kierował niekwestionowany patriota, były konfederat barski …. biskup kamieniecki Adam Stanisław Krasiński (1714-1800). Wśród Ojców tej wielkiej reformy ogromną rolę odegrał Hugo Stumberg Kołłątaj (1750-1812) – polski mąż stanu, polityk, jeden z najaktywniejszych działaczy stronnictwa patriotycznego ... oraz ksiądz katolicki (prezbiter i kanonik). Publiczną dyskusję o konieczności gruntownej reformy upadającego państwa w 1787 roku rozpoczęły „Uwagi o życiu Jana Zamoyskiego”. Ich autorem był Stanisław Staszic (1755-1826) – polski pisarz polityczny, działacz oświeceniowy, pionier spółdzielczości … oraz ksiądz katolicki. Wśród około 2 tysięcy tekstów publicystycznych agitujących za reformami znacząca część była autorstwa polskich księży. Można tutaj wspomnieć np. znakomite kazania księdza Michała Karpowicza i księdza Marcina Poczobuta (rektora Uniwersytetu Wileńskiego) oraz apologie biskupa Adama Naruszewicza i księdza Hieronima Strojnowskiego. Źródła z epoki potwierdzają też ogromną skalę proreformatorskiej agitacji kleru parafialnego. Postawa zwykłych plebanów generalnie miała wielki wpływ na powszechne zaakceptowanie Konstytucji przez Sejmiki z 14 lutego 1792. Warto też podkreślić „sakralizację” ustawy rządowej, przedstawianej w setkach kazań i tekstów polemicznych jako „Dzieło Bożej Opatrzności” i „Opatrznościowa Rewolucja”. Bardzo mocno akcentowano też związek działań politycznych z Kościołem oraz religijny fundament reform. Stawiało to sprawę jasno - „jeżeli uważasz się za człowieka Kościoła to nie możesz być przeciwko reformom i Konstytucji”. Z oczywistych względów tą „polską, katolicką rewolucję” stawiano w propagandowej kontrze wobec zdecydowanie antykościelnej i krwawej Rewolucji Francuskiej.
Lewicowa propaganda często podaje jako powód rzekomego oporu księży wobec Konstytucji 3 Maja opodatkowanie przez nią kleru. Problem w tym, że prace nad zwiększeniem finansowego udziału duchowieństwa w kosztach reform i w ogóle w funkcjonowaniu państwa rozpoczął … Prymas Michał Poniatowski. Warto tutaj zauważyć, że finalnie – wraz ze zdecydowaną większością kleru - poparł on ustawę która nakładała na księży podatek dochodowy dwukrotnie wyższy od tego, który płaciła szlachta (20 do 10 procent). Co więcej, podniesiona została tradycyjna danina, którą Kościół płacił na rzecz państwa - „subsidium charitativum”. Zniesiono również pensje państwowe przeznaczane dotąd na szkolnictwo i opiekę społeczną. Mimo tego Kościół od swojego Prymasa po setki plebanów nie tylko współtworzył, ale też zdecydowanie popierał reformy ustanowione przez Konstytucję. Prymasowi Poniatowskiemu perfidnie dorobiono później gębę zdrajcy, a prawda jest taka, że nie tylko czynnie włączał się w prace nad ustawą rządową i w żaden sposób nie blokował masowego udziału księży w ruchu proreformatorskim. Decyzja o przystąpieniu do Targowicy nie była w jego przypadku zdradą, ale desperacką próbą ratowania resztek państwa przez całkowitą zagładą. Na tyle ile mógł zdecydowanie zwalczał działania targowiczan niszczących dla prywaty dzieło Konstytucji. Pokazuje to np. konflikt Prymasa z biskupem Kossakowskim.
Papież Pius VI (1717-1799, pontyfikat od 1775) początkowo pobłogosławił zarówno Konstytucję 3 Maja jak i jej twórców. Później zmienił zdanie, poparł Targowicę i potępił Powstanie Kościuszkowskie. Problem w tym, że ta zmiana nie dokonała się za przyczyną jakiejś „tradycyjnie złej woli”, ale na skutek działań rosyjskiej dyplomacji. Agenci Katarzyny II wmówili Papieżowi, że polskie reformy były dziełem jakobinów, a ten przerażony krwawymi działaniami francuskich rewolucjonistów poparł targowiczan i Rosję. Było to niestety tym łatwiejsze, że po zajęciu Rzeczypospolitej przez wojska rosyjskie polska dyplomacja praktycznie przestała istnieć.
Czy byli w polskim Kościele jacyś zdrajcy przeciwni Konstytucji 3 Maja? Oczywiście! Biskup inflancko – piltyński Stanisław Kossakowski (1738-1794), początkowo członek Konfederacji Sejmu Wielkiego i sygnatariusz Konstytucji 3 Maja … ale też jeden z pierwszych targowiczan (powieszony za zdradę). Od początku przeciwny reformom był biskup chełmski Wojciech Skarszewski (1743-1827), zdrajca i kolaborant. Jawnym zaprzańcem okazał się biskup żmudzki Jan Giedroyć (1730-1803). Rosyjskimi agentami i zdrajcami byli też: biskup poznański Antoni Okęcki (1729-1793) wileński Ignacy Massalski (1727-1794, powieszony za zdradę). Ogółem duchownych zdrajców wśród targowiczan było wśród dostojników kościelnych – łącznie z wymienionymi – bodajże siedmiu. Z drugiej strony cała reszta z Prymasem oraz rzeszami średniego i niższego kleru. Kogo wyniesiemy w naszej pamięci? Garstkę zdrajców czy setki patriotów, bez których Konstytucja 3 Maja miała marne szanse na uchwalenie? Jak można w imię rzekomej obrony Konstytucji przypominać wyłącznie zdrajców i całkowicie zasłaniać nimi tych, którzy reformy współtworzyli i zdecydowanie popierali … a których było znacznie więcej? O jednych i drugich trzeba pamiętać. Jednak kreowanie propagandy o „Kościele przeciwnym Konstytucji” jest wobec faktów zwykłym kłamstwem, świadomie kolportowanym dla doraźnych, politycznych korzyści. 
 

niedziela, 1 maja 2022

Prymas zdrajcą?

Prymas Michał Jerzy Poniatowski.
Mal. Marcello Bacciarelli.

Prymas zdrajcą?

Czy oskarżenia o zdradę lekko stawiane wobec Prymasa Michała Poniatowskiego (1736-1794) są zasadne? Moim zdaniem nie.
Prymas od początku otwarcie krytykował stronnictwo reformacyjne za program związania się z Prusami – jego zdaniem naiwny, oparty na nierealnych przesłankach i grożących gwałtownym pogorszeniem stosunków z Rosją. W tej kwestii historia w pełni przyznała mu rację. Na mocy Konstytucji 3 Maja wszedł w skład rządu (Straży Praw) jako prezes Komisji Edukacyjnej. Do Targowicy przystąpił kiedy zapadła decyzja o akcesie króla (23 lipca 1792), uzgodniona z Hugonem Kołłątajem, Stanisławem Małachowskim i Ignacym Potockim – czyli z przywódcami stronnictwa konstytucyjnego (reformatorskiego). Co do samej Konfederacji Prymas nie miał złudzeń. Uważał ją za związek działający na szkodę suwerennego państwa. Akces traktował jako jedyne rozwiązanie wobec odrzucenia przez carycę Katarzynę propozycji rokowań. Rzeczpospolita nie mogła wygrać tej wojny (drastyczna różnica sił), a przystąpienie do Targowicy w mniemaniu obu stronnictw (regalistów i reformatorów) miało odbudować zaufanie Rosji do króla i ustrzec Rzeczpospolitą przed kolejnym rozbiorem. Po przystąpieniu do Konfederacji Prymas wszedł w skład Komisji Edukacyjnej Koronnej. Udało mu się przerwać rozkradanie funduszy edukacyjnych przez „starych” targowiczan i finalnie przejąć kontrolę nad Komisją.
Prymas Poniatowski mimo nacisków rosyjskiego posła Sieversa odmówił udziału w Sejmie Grodzieńskim, który przypieczętował drugi rozbiór Polski. Jako członek reaktywowanej Rady Nieustającej (nowego rządu) Prymas walczył z biskupem inflanckim Józefem Kossakowskim. Biskup ów był jednym pierwszych targowiczan. Ten jawny zdrajca, całkowicie uległy wobec Rosji, był też litewskim separatystą. Prymas otwarcie zarzucał mu również chciwość i kradzież funduszy publicznych. Przez swoje kontakty w Petersburgu Kossakowski próbował wymusić ustąpienie Prymasa i samemu przejąć prymasostwo. Poniatowskiemu udało się zablokować te działania, grożące rozerwaniem Kościoła w Rzeczypospolitej.
Wobec zajęcia przez Prusy Wielkopolski z Gnieznem Prymas działał na rzecz utworzenia diecezji warszawskiej i złączenia z nią prymasostwa. Chciał w ten sposób odebrać Prusom możliwość ingerowania w sprawy Rzeczypospolitej właśnie za pośrednictwem urzędu Prymasa.
Wobec Powstania Kościuszkowskiego Michał Poniatowski był krytyczny. Uważał ten pozbawiony realnych szans zryw za samobójstwo, nie udzielił mu oficjalnego wsparcia i pozostał wierny królowi. Nie była to zdrada, ale tak została odebrana przez radykalną część powstańców, poszczutą przez Hugona Kołłątaja. Pod koniec czerwca na skutek pogorszenia się sytuacji militarnej i działań warszawskich jakobinów (zwłaszcza Jana Dembowskiego) jawnie oskarżono Prymasa o zdradę i zażądano jego śmierci. Kościuszko rzucił do akcji wojsko i spacyfikował stolicę, co prawdopodobnie uratowało Poniatowskiego przed linczem. Miesiąc później Prymas był już poważnie chory. Zmarł 12 sierpnia. Ani choroba ani śmierć nie były gwałtowne. Od razu pojawiły się jednak plotki o śmierci samobójczej z obawy przez rozliczeniem „za zdradę”. Niestety do tej pory te plotki znajdują wdzięcznych słuchaczy, chociaż rzetelne badania dawno temu odrzuciły zarówno zasadność oskarżenia Prymasa o zdradę jak i przekonanie o jego samobójstwie.
Prymas Michał Poniatowski nie był zdrajcą. Został zaszczuty przez powstańczą lewicę, szukającą „kozłów ofiarnych”, na których mogłaby zrzucić odpowiedzialność za własne klęski.

Konstytucja 3 Maja - koalicja zdrajców

Seweryn Rzewuski.
Portret nieznanego autora.

Konstytucja 3 Maja - koalicja zdrajców

Konstytucja 3 Maja była desperacką acz niestety mocno spóźnioną próbą ratowania upadającej Rzeczypospolitej. Była również pięknym dziełem polskiej myśli politycznej, prześcigającym o długie lata analogiczne projekty w większości „przodujących kulturowo” krajów Europy. Uchwalając ją „zalicytowaliśmy za wysoko”. Całkowicie zawiodła geopolityczna analiza ówczesnych układów. Reakcję Rosji można było łatwo przewidzieć, a oparcie się na sojuszu z Prusami, które nie miały żadnego realnego interesu we wzmocnieniu Polski było bardzo naiwne. Część badaczy uważa, że można było zmieniać państwo wedle strategii „mały kroków”, tak aby osiągać realne skutki, a jednocześnie nie prowokować reakcji opozycji i nadzorującej ją carycy Katarzyny. Teoria … atrakcyjna, ale czy na pewno realna?
Między obozem reformatorskim i opozycją była praktycznie całkowita sprzeczność interesów. Stronnictwo hetmańskie chciało wyłącznie zachowania status quo - słabej władzy królewskiej, swojej uprzywilejowanej pozycji oraz praktycznie całkowitego wpływu na sądy i wojsko. Stronnictwo królewskie dążyło do zapewnienia Rzeczypospolitej silnego rządu centralnego ze sprawnym skarbem i silną armią, odbudowania ekonomicznej i politycznej pozycji miast i przynajmniej częściowej poprawy sytuacji chłopów. Pole do ewentualnego kompromisu było tutaj praktycznie żadne. Niestety tragedią Rzeczypospolitej był mentalny i moralny poziom wodzów opozycji. Stanisław Szczęsny Potocki – inicjator Targowicy – był jednym z najbogatszych magnatów w Europie, sprawującym liczne godności i urzędy …. ale też już przez współczesnych sobie uważany był za idiotę, człowieka wyjątkowo głupiego, a do tego niestety wściekle dumnego i ambitnego, choć także słabego charakteru i niezdolnego do samodzielnego podejmowania rozumnych decyzji. Historia świata pokazała wielokrotnie, jak niebezpieczny potrafi być superbogaty i wpływowy głupiec z przerośniętym ego … i Potocki jeszcze raz to potwierdził. Wogóle nie rozumiał reguł rządzących rzeczywistością, w której przyszło mu istnieć …. i zupełnie nie potrafił przewidywać realnych skutków własnych działań. Jego wrogość wobec projektów reform doszła do takiego zaślepienia, że postulował całkowite zniesienie centralnej władzy w Rzeczypospolitej. Jako przywódca stronnictwa prorosyjskiego wyobrażał sobie, że to właśnie caryca Katarzyna będzie gwarantem „polskich wolności” oraz terytorialnej całości polskiego państwa. Niestety ewidentnie umknęło mu to, że rosyjska władczyni prezentowała szkołę polityczną, która w ogóle nie uznawała czegoś takiego jak „wolności obywatelskie”. Poza tym nie miała też żadnego interesu w zachowywaniu „całości Rzeczypospolitej”. Dużo łatwiejsze było dla niej po prostu włączenie jej w skład Imperium Rosyjskiego i narzucenie własnego porządku politycznego. Trzeba przyznać, że Stanisław Szczęsny, zwanych przez swoich stronników „Zbawcą Rzeczypospolitej” jakoś dziwnie lekko pożegnał się z rojeniami o jej zachowaniu. Po II rozbiorze wyjechał do Rosji, zadeklarował jej swoją lojalność, wstąpił do rosyjskiej armii i wręcz prosił, by uważano bo za Rosjanina.
Innym typem zdrajcy był Franciszek Ksawery Branicki – hetman wielki koronny. Podobnie jak Potocki był bardzo bogaty, ale na pewno nie aż tak bardzo głupi – choć do lotnych umysłowo też nie należał. Odważny żołnierz, sławny awanturnik (pojedynek z Casanovą) był jednak szalenie ambitny i bardzo naiwny politycznie. Dość długo był jednym z filarów stronnictwa królewskiego. Rozszedł się z nim, kiedy okazało się, że postulowane reformy prowadzą do znacznego ograniczenia władzy hetmanów. Bardzo aktywnie starał się sabotować prace Sejmu Wielkiego – przeszkadzał zwłaszcza w rozbudowie wojska. W 1792 roku towarzyszyły wojskom rosyjskim wkraczającym do Rzeczypospolitej. Nie podpisał traktatów rozbiorowych, ale podobnie jak Potocki poszedł na rosyjską służbę. Dla współczesnych i potomnych stał się synonimem zdrajcy, który dla prywatnej dumy i wybujałej ambicji pogrążył Ojczyznę.
Kolejny z trójki „arcyzdrajców” to Seweryn Rzewuski – hetman polny koronny. Generalnie niegłupi, ale absolutnie, fanatycznie zaślepiony swoją wizją Rzeczypospolitej. Wychowywany od dziecka w bałwochwalczym, acz całkowicie oderwanym od rzeczywistości, stosunku do politycznego ustroju państwa w ogóle nie dostrzegał jego słabości i był zdecydowanie wrogi wobec wszelkich projektów reform. Być może rację miał Kołłątaj, który uważał, że Rzewuskim kieruje wyłącznie prywata, której nie odróżniał od interesu publicznego. Podobnie jak reszta targowiczan spodziewał się, że w 1792 roku rosyjskie wojska po „obaleniu złego króla” wyjdą z Rzeczypospolitej i pozostawią państwo stronnikom Targowicy. Rozbiory były dla niego wielkim szokiem. Próbował kilku desperackich ruchów, zapowiadał min. walkę z wkraczającymi do Wielkopolski Prusakami i chciał zostać rosyjskim namiestnikiem Rzeczypospolitej, ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Odsunięty przez Katarzynę poświęcił się literaturze i badaniom alchemicznym.
Tacy właśnie ludzie tworzyli opozycję wobec reformy państwa spisanej w Konstytucji 3 Maja. Byli tak głupi, naiwni i zdemoralizowani że praktycznie nie było szansy na racjonalne porozumienie. Stali się pretekstem dla rosyjskiej interwencji która przekreśliła zarówno ich plany jak i zamierzenia stronnictwa reformatorskiego. Ostatecznie pogrążyli Rzeczpospolitą … która właśnie przez nich była już chyba skazana zanim jeszcze padła myśl o ratowaniu państwa przez konstytucję. Czy wyciągnęliśmy jakieś racjonalne wnioski z tej historii?

piątek, 15 kwietnia 2022

Putler ... czyli dwa oblicza BESTII

 

Putler … czyli dwa oblicza BESTII

W dyskusjach wokół rosyjskiej inwazji na Ukrainę pojawia się często porównanie Putina i jego państwa do Hitlera i III Rzeszy. Czy jest to zestawienie merytorycznie zasadne? Przyjrzyjmy się detalom.
Osoby
W obu przypadkach mamy starzejących się dyktatorów, którzy goniąc za urojeniami młodości wywołali wielkie awantury stawiając własne kraje i światowe bezpieczeństwo na krawędzi. Hitlerowi zachciało się „przestrzeni życiowej” na wschodzie Europy a Putinowi ekshumacji sowieckiego Imperium. Hitler pod koniec panowania całkowicie utracił kontakt z rzeczywistością i zamknął się w kręgu okłamujących go dworaków. Brzmi znajomo? To samo stało się z Putinem. Otoczył się pochlebcami i złodziejami, którzy szczelnie odizolowali „cara” od prawdy, podając mu tylko to, co chciał od nich usłyszeć. Dlatego w ogóle wybuchła tak totalnie absurdalna wojna jaką jest inwazja na Ukrainę. Oczywiste podobieństwa same się narzucają. Są też jednak różnice. Hitlerowi nie można odmówić osobistej odwagi. Był żołnierzem frontowy, dwukrotnie odznaczonym Krzyżem Żelaznym. Po latach zmienił się i od zamachu Stauffenberga dławił go coraz bardziej obsesyjny strach o własne bezpieczeństwo. Putin nigdy nie był na żadnej wojnie. Długo kreował swój „bohaterski wizerunek”, ale w ostatnich latach okazało się dobitnie, że jest w gruncie rzeczy zwykłym tchórzem. Coraz większe obawy o własne bezpieczeństwo doprowadził ostatnio wręcz do karykatury. Jej symbolem może być „wielki stół” przy którym rosyjski dyktator rozmawia ze swoimi dworzanami.
Kult
Hitlera otaczał kreowany i starannie podtrzymywany przez państwową propagandę, wszechogarniający kult jednostki. Osoba Wodza stała się niemal personifikacją państwa. Jego wodzostwo wyniesiono niemal do boskości. Hitler wszystko wiedział najlepiej, wszystko rozumiał, wszystko przewidywał i wszystko genialnie planował. Cokolwiek ponad ślepe wykonywanie rozkazów Wodza uważano w zasadzie za zdradę. Kult Putina rozwijał się stopniowo. Początkowo miał formę takich w gruncie rzeczy śmiesznostek jak np. ciągłe podkreślanie doskonałej kondycji fizycznej. Wszystko rozwijało się wraz ze stopniowym dławieniem opozycji i przejmowaniem kontroli nad mediami. Dzisiaj dyktatora otacza już propaganda totalna, kreowana tak samo jak za Goebbelsa, tak samo wszechobecna jak w III Rzeszy Hitlera i tak samo totalnie zakłamująca rzeczywistość.
Wizja
Co pchało Hitlera i pcha dzisiaj Putina? Na pewno generalne dążenie do podniesienia międzynarodowej pozycji swojego państwa i pragnienie naprawienia wyrządzonych im krzywd. . Hitler chciał odwrócić skutki Traktatu Wersalskiego i przywrócić Niemcom ich mocarstwową pozycję. Putin od początku jako zasadniczy cel swoich rządów deklarował odwrócenie skutków upadku Związku Radzieckiego i odnowienie Imperium. Na tym jednak kończą się podobieństwa. Hitler bez wątpienia był BESTIĄ, ale postrzegał swoje podboje przede wszystkim jako drogę zapewnienia dobrobytu zwykłym Niemcom. Dlatego za jeden z głównych celów swoich działań uznał zdobycie „przestrzeni życiowej” (terenów dla kolonizacji) na wschodzie Europy. Oczywiście wiele działań podjętych przez nazistów jeszcze przed wojną (inwestycje infrastrukturalne, programy socjalne) miało w tle również cele militarne, przygotowujące państwo do przyszłych podbojów. Wszystko było jednak podporządkowane strategii, która przez wojnę miała wynieść Niemcy na szczyty polityczne, ale też cywilizacyjne. Putina los milionów zwykłych Rosjan faktycznie w ogóle nie obchodzi. Jego celem zawsze było imperium, którego sensem miała być wyłącznie chwała zewnętrzna. Realnie nie zrobił niczego dla podźwignięcia kraju z katastrofalnego zacofania, w którym do dzisiaj żyją tam dziesiątki milionów. Wręcz przeciwnie. Od początku obstawił się złodziejami, którzy za jego przyzwoleniem okradali państwo de facto z jego … przyszłości. Jak się właśnie okazało, skala tego złodziejstwa totalnie wymknęła się spod kontroli i dyktator właśnie się o tym dowiaduje dzięki klęskom jego armii na Ukrainie.
Wróg
Aby zjednoczyć wokół siebie naród Hitler i Stalin potrzebowali wroga. Dla pierwszego taki wrogiem byli oczywiście Żydzi. To właśnie ich uznał za główne źródło niemieckich nieszczęść i to ich wyniszczenie miało dać Niemcom "Tysiącletnią Rzeszę". Było to czyste szaleństwo, przez które Niemcy wymordowali najpierw bodaj najbardziej zasymilowaną diasporę w kontynentalnej Europie, a potem miliony niewinnych ludzi, którzy najczęściej nigdy w żaden sposób nie zaszkodzili Niemcom. Żydami Putina są dzisiaj Ukraińcy. To ich w swoim obłędzie uznał za główną przeszkodę dla wymarzonej odbudowy sowieckiego Imperium. Metody "walki z wrogiem" w obu przypadkach są dokładnie takie same - bezwzględne, totalnie wyprane z człowieczeństwa LUDOBÓJSTWO.
Powyższy szkic jest krótki, bo pełne omówienie tematu wymagałoby kilku takich artykułów. Zainteresowanych zapraszam do dyskusji. 

niedziela, 27 marca 2022

Konstytucja 3 Maja – demokratyczna czy republikańska?

Typy szlacheckie. Mal. J. P. Norblin.

Konstytucja 3 Maja – demokratyczna czy republikańska?

Konstytucja 3 Maja to piękna część naszego dziedzictwa i słusznie jesteśmy z niej dumni. Jednak często cała nasza wiedza na jej temat zbywa się w ogólnikach i tak naprawdę to nie bardzo wiemy co owa Ustawa realnie zawierała. Z tej potocznej niewiedzy bierze się min. opisywanie tej Konstytucji jako „zwycięstwa idei demokratycznej”. Jest to ogromny błąd. Konstytucja 3 Maja bez wątpienia nie była manifestem demokratyzmu ale REPUBLIKANIZMU ujętego w ramy monarchii konstytucyjnej. Dla twórców tej Ustawy … podobnie jak dla „Ojców” Konstytucji USA … demokracja była groźnym wynaturzeniem idei państwa obywatelskiego. Uważali oni, że nie można przyznawać prawa polityczne wszystkim za nic i aby z nich korzystać trzeba mieć odpowiednie „kwalifikacje”. Przede wszystkim wykształcenie dające podstawową wiedzę o funkcjonowaniu państwa i mechanizmach rządzących polityką. Poza tym ekonomiczną oraz polityczną niezależność od oligarchów (magnaterii). To właśnie republikanizm był przez wieki ideowym fundamentem i duchem polskiej kultury politycznej. Nasi reformatorzy doskonale wiedzieli, że ustrój Rzeczypospolitej zdegenerował się przez to, że magnaci wykorzystali dla swoich egoistycznych celów najbiedniejszą, upadłą ekonomicznie i kulturowo część szlachty. Aby to przerwać Konstytucja 3 Maja odebrała szlacheckiej „gołocie” (pozbawionym własności nieposesjonatom) prawa polityczne. Niestety właśnie ten ruch bodaj najmocniej sprowokował powstanie i akcję Targowicy. Tworzący ją magnaci zorientowali się, że oto właśnie stracili swój dotychczasowy elektorat a co za tym idzie również realne możliwości walki politycznej. Mając przeciwko sobie Kościół, część magnatów, zdecydowaną większość szlachty i niższe stany, za swoją jedyną szansę uznali obcą interwencję. Wszyscy wiemy jak to się skończyło …
Z drugiej strony trzeba oddać cześć owej szlacheckiej gołocie, która dla dobra wspólnego i ratowania Ojczyzny sama zrezygnowała ze swoich praw politycznych. Dobitnie pokazuje to analiza sejmikowych głosowań nad przyjęciem Konstytucji. Masy owych biednych „szaraczków” świadomie głosowały za nowym ustrojem, który realnie oznaczał obniżenie ich rangi społecznej. Na dnie upadku obudziła się w nich pamięć o rycerskich przodkach i rozpaliło się poczucie, że Rzeczpospolita jest ważniejsza niż ich zagonowe sprawy. Warto też pamiętać, że w ogóle cała szlachta samorzutnie oddała wówczas część swoich przywilejów dla odbudowania upadającej Ojczyzny. Taka postawa była europejskim ewenementem. Wystarczy porównać to sobie np. z zachowaniem francuskiej szlachty, która do końca broniła swoich praw konsekwentnie odrzucając wszelkie programy reform … co skończyło się krwawym szaleństwem Rewolucji. Polscy reformatorzy od razu poszli zupełnie inną drogą. Chwała im za to, bo dzięki temu polska Konstytucja jest dzisiaj pomnikiem ponadstanowej zgodny i wspólnej odpowiedzialności za państwo.